- Posiadanie nowoczesnego stadionu jest jednym z warunków generowania przychodów w klubie. Stadion trzeba jeszcze zapełnić - mówi Piotr Sadowski. To druga część wywiadu z byłym dyrektorem sportowym Podbeskidzia.

Piotr Sadowski to jeden z trzech polskich absolwentów studiów FIFA Master w Szwajcarii, które są uznawane w rankingach za numer jeden w świecie wśród programów dla menedżerów zarządzających organizacjami piłkarskimi czy sportowymi. Absolwenci otrzymują pracę w największych piłkarskich organizacjach, m.in. w FIFA i w UEFA, oraz w czołowych klubach europejskich.

36-letni Sadowski swoje działania skoncentrował na ojczystym rynku. Pracował w zespole ludzi odpowiedzialnych za sprowadzenie do Polski metody rozwoju umiejętności piłkarskich Coerver Coaching, pełniąc obowiązki dyrektora zarządzającego tego projektu w latach 2010-11. Dwa lata temu został dyrektorem sportowym bielskiego Podbeskidzia. Obecnie współpracuje z PZPN w Sekcji Skautingu i Monitoringu młodych polskich piłkarzy występujących za granicą, koordynując działania tej sekcji w Anglii.

- Plan strategiczny i awans do europejskich pucharów po sezonie 2015/16 to jedno. Ale jak to osiągnąć w praktyce?
Ten wywiad musiałby być bardzo długi, aby dobrze o tym opowiedzieć. To co zamierzałem zrobić jest już przeszłością więc wystarczy, że wypunktuję sprawę i podkreślę, że nie chcę zdradzać wszystkich swoich pomysłów. Jednym ze sposobów miał być wspomniany wcześniej szeroko zakrojony skauting. Po to, aby do minimum ograniczyć błędy w tym obszarze i aby pozyskiwani zawodnicy byli faktycznym wzmocnieniem drużyny. Wszystko natomiast mogłoby być usystematyzowane poprzez pozyskanie i używanie profesjonalnego programu skautingowego, np. Wyscout lub Scout 7. Wzmocniłbym działalność pionu analizy gry zawodników swoich i drużyn przeciwnych, aby na każdym etapie eliminować błędy możliwie najskuteczniej i poprawiać treningi i grę. Niezbędny jest także dostęp do możliwie najlepszych rozwiązań m.in. z obszaru medycyny sportowej, odnowy biologicznej, odżywiania i psychologii. Chciałem mocno położyć na to nacisk, a także doprowadzić do ścisłej współpracy z dwoma, trzema klubami zagranicznymi.

- To praktyka stosowana w coraz większej ilości klubów ekstraklasy.
Zgadza się, ale nie zakładałem współpracy z klubami z wysokiego poziomu, jak choćby Benfika Lizbona, które w istocie są głównie zainteresowane drenowaniem mniejszych klubów z zasobów sportowych, w zamian dając nic nie wnoszących zawodników z drużyn rezerwowych. Chciałem, aby była to współpraca z klubami o poziomie umiarkowanie wyższym, z ekstraklasy holenderskiej czy belgijskiej, bądź angielskiej Championship, które niemal w równym stopniu są zainteresowane dzieleniem się wiedzą szkoleniową, czy wymianą zawodników, którzy po obu stronach mogą wzmocnić wartość sportową drużyny.

- W jakim celu wymieniać się wiedzą szkoleniową, kiedy w Bielsku-Białej nie ma bazy treningowej.
Plany budowy bazy treningowej dla Podbeskidzia z pewnością istnieją, bo były one już półtora roku temu, gdy ja pracowałem w klubie. Nawet oglądałem wówczas tereny pod tę ewentualną bazę, a grunty to jest kluczowa sprawa w tym temacie. Obszar pod bazę treningową jest potrzebny znacznie większy, niż pod stadion i zakup kilku hektarów wiązałby się pewnie z wydatkiem kilku milionów złotych, a to dopiero początek, bo przecież trzeba jeszcze tę bazę wybudować. Według mnie rozwiązaniem mogłoby tu być partnerstwo publiczno-prywatne. Mówiąc w skrócie, firma prywatna dostaje w dzierżawę tereny za symboliczną kwotę, w zamian buduje bazę treningową, podzieloną na część komercyjną i na zaplecze dla potrzeb klubu. Klub korzysta z bazy za darmo kiedy chce, a firma poprzez część komercyjną generuje swój przychód i w ten sposób zarabia. Tak postępują kluby na zachodzie Europy i posiadają świetne bazy treningowe, praktycznie nie inwestując w to wielkich pieniędzy.

- Ale gminę stać na zbudowanie stadionu.
Posiadanie nowoczesnego i bezpiecznego stadionu jest jednym z fundamentalnych warunków generowania znaczących przychodów według współczesnego modelu biznesowego dla klubów piłkarskich. Z tego względu budowa stadionu w Bielsku-Białej jest bardzo słuszna. W momencie gdy stadion zostanie w pełni oddany do użytku, to przychody uzyskiwane z jego właściwego komercyjnego wykorzystania pozwolą klubowi wejść na wyższym poziom rozwoju, konsekwencją czego powinien być coraz lepszy wynik sportowy.

- Zapełnienie 15 tysięcznego stadionu w Bielsku-Białej jest wykonalne?
Uważam, iż bardziej słuszne byłoby wybudowanie stadionu nie na 15, a na około 10 tysięcy miejsc, podobnego do tego jaki jest w Gliwicach i niewykorzystaną część środków z tej inwestycji przeznaczyć na budowę bazy. Nowy obiekt stwarza wiele szans, o których mówiłem wcześniej, ale aby to zrobić, trzeba będzie zmierzyć się z zagrożeniami. Może być poważny problem z zapełnieniem tego stadionu na wszystkich meczach ekstraklasy. Niemniej w kontekście walki o kibica szansą na pewno jest to, iż Podbeskidzie nie ma konkurencji w postaci innego klubu piłkarskiego na szczeblu centralnym w swojej okolicy. Nie ma sytuacji jak chociażby na Śląsku gdzie skupisko klubów na tym poziomie jest duże.

- Ale mamy mistrzów Polski w futsalu i dwie drużyny w siatkarskiej ekstraklasie.
Bez wątpienia zagrożeniem dla Podbeskidzia w kontekście zapełnienia stadionu są rozgrywki siatkówki kobiet i mężczyzn na najwyższym szczeblu w Bielsku-Białej. Biorąc pod uwagę poziom zamożności polskiego społeczeństwa wątpliwym jest, aby posiadacz karnetu na siatkarską PlusLigę bądź OrlenLigę, zdecydował się zakupić także karnet na mecze piłkarzy w ekstraklasie. Niemniej skutecznych sposobów na zapełnienie stadionu jest sporo, a nie chodzi mi o żonglowanie cenami przy sprzedaży karnetów. Można to robić, ale dziś to nie wystarcza. Mówię to w kontekście przyciągnięcia kibiców na sektor rodzinny. W przypadku kibiców indywidualnych, zdeklarowanych od lat, ciężko kogoś przekonać na "zmianę? barw, nawet oferując nowy stadion. Z ciekawości to ktoś może przyjść na jeden, dwa, trzy mecze. Dlatego niezmiernie ważne jest, aby kibiców nie tylko przyciągać na mecze, ale także ich sobie wychowywać. Wiem, że już są prowadzone takie działania i za to duży ukłon w kierunku działu marketingu, ale teraz takich akcji musi być coraz więcej, tak aby dzieci wyrastały w miłości do Podbeskidzia i pozostawały mu wierne. To jest inwestycja w przyszłość klubu.

- Łatwiej przyciągnie się ludzi na trybuny, gdy przyjdzie wynik sportowy.
Zgadza się, bo wtedy będzie można zagrać na emocjach. Oprócz tego niezmiernie ważne jest otwarcie na współpracę z innymi podmiotami i wspólne akcje marketingowe, bycie nowatorskim i wykorzystywanie najnowszych technologii, jak bluetooth marketing na stadionie podczas meczów, który daje szybkie dotarcie do kibica z pakietem użytecznych informacji i z atrakcyjnymi konkursami. Aby oczekiwać od kibiców, najpierw trzeba im sporo dać, nie chcę jednak zdradzać swojej wiedzy i dawać na to gotowych recept. Podkreślę jedynie, że jako punkt wyjścia zawsze słuszna jest inwestycja w fachowców, którzy właściwie pokierują działaniami w poszczególnych obszarach. Dobra inwestycja w kapitał ludzki zwraca się. Wtedy mimo istniejących zagrożeń, nowy stadion może sprawić, że w Bielsku-Białej będzie krajowa czołówka marketingu sportowego.

- Jak jeszcze gmina może wykorzystywać stadion, aby czerpać z niego zyski?
W kalendarzu powinny znajdować się inne imprezy, jak koncerty muzyczne, czy bardzo widowiskowe zawody w sportach ekstremalnych. Mam także na myśli właściwe wykorzystanie powierzchni stadionu dla sektora handlu i usług, wykorzystanie lóż VIP nie tylko w dniu meczu, stworzenie muzeum klubu. Przykłady można mnożyć.

- Uważasz, że klub w którym rządzi miasto, na dłużą metę ma możliwość osiągnięcia sukcesu?
Forma właścicielska nie ma tutaj nic do rzeczy. Czasy są takie, że klub powinien być zdany na siebie jeśli chodzi o generowanie przychodów i w konsekwencji potęgowanie rozwoju, a nie liczyć na łaskę właściciela. Tak jest w większości klubów w Europie. Oczywiście są wyjątki, gdy pojawia się zamożny szejk lub bogaty rosyjski oligarcha, ale taki przypadek na razie w Polsce nam raczej nie grozi, więc nie widzę niczego negatywnego w tym, że miasto jest większościowym posiadaczem akcji klubu. Sukces zależy tu raczej od dobrego, rozwojowego zarządzania i właściwego kreowania sposobów pozyskiwania kapitału, a mam tu na myśli sponsoring, marketing, współpracę partnerską z klubami zagranicznymi, rozwój sportowy, gdzie niekoniecznie chodzi o wynik, a o stwarzanie szans w postaci budowy akademii, sieci skautingu i pozyskiwania przychodów z transferów. Dobry wynik sportowy powinien być później konsekwencją naszych działań.

- Mówisz o pozyskiwaniu kapitału, sponsoringu. Przychody klubu w zeszłym roku mocno spadły.
Niepokoić może spadek przychodów klubu, które - według raportu firmy Deloitte - spadły o 18 proc., ale bicie na alarm nie ma tu jednak sensu. Musimy pamiętać że przez cały rok 2013 stadion Podbeskidzia był w budowie, co wpływało na mocno obniżoną frekwencję kibiców, a tym samym zaniżało przychody klubu. Jestem prawie pewien, że ta sytuacja powodowała, iż klub nie tyle co wychodził na zero, to musiał nawet dokładać do ?dnia meczu?. Warto też podkreślić, że mimo tych obniżonych dochodów Podbeskidzie nie miało żadnych problemów w tegorocznym procesie licencyjnym i powszechnie wiadomo, że jest to jeden z nielicznych klubów w Polsce, który nie ma długów. Na pewno nie stosuje się w Bielsku-Białej wirtualnych kontraktów dla piłkarzy jak w niektórych polskich klubach, co z pewnością jest dużą zasługą prezesa Boreckiego.

- Pokusisz się o ocenę prezesury Boreckiego?
Od tego jest rada nadzorcza oraz akcjonariusze spółki. Sam nie czuję się upoważniony do oceny pracy Pana Boreckiego tym bardziej, że nigdy nie pracowałem na podobnym stanowisku, więc nie mam porównania jak mogłoby to wyglądać od środka. Mogę jedynie zauważyć, że za czasów rządów prezesa Boreckiego klub zanotował progres pod względem sportowym. Dziesiąte miejsce na koniec zeszłego sezonu jest najlepszym wynikiem Podbeskidzia w całej historii występów klubu w ekstraklasie. Pamiętać należy też, że w sezonie 2012/13 Podbeskidzie uratowało się przed spadkiem z beznadziejnej, wydawałoby się, sytuacji. To na pewno jest związane z właściwym doborem trenerów i piłkarzy dokonywanym przez prezesa Boreckiego. Widać także pozytywną zmianę w działalności marketingowej. Klub jest aktywny w komunikacji na facebooku czy twitterze, widać wiele akcji społecznych skierowanych do dzieci, co może wpływać na pozyskanie przyszłych kibiców, a także do dorosłych w kontekście zakupu karnetów i biletów na mecze. Niemniej wiele jeszcze można zmienić i ulepszyć.

bak