Nie do końca zadowolony ze swojego debiutu w ekstraklasie jest Bartosz Śpiączka. - Byłbym szczęśliwy, gdyby udało się wykorzystać sytuację - przyznaje 22-letni napastnik.

Dla piłkarza 45 minut w starciu z Zawiszą Bydgoszcz było pierwszym występem w ekstraklasie. - Na takie chwilę czeka się i trenuje przez całą przygodę z piłką - otwarcie przyznaje były zawodnik Floty Świnoujście, który myśli już o kolejnych celach. - Teraz chciałbym pokazać się kibicom w Bielsku-Białej. Ale wiem, że aby to osiągnąć będę musiał ciężko pracować by znaleźć się w kadrze meczowej.

Równocześnie zawodnik wie, że debiut powinien być bardziej okazały. - Dostałem piłkę od Darka Kołodzieja. Przyjąłem ją i nieco pośpieszyłem się z uderzeniem. Mogłem zdecydowanie lepiej rozegrać tę akcję. Wystarczyło spokojnie przyjąć piłkę i zabrać się z nią w pole karne. Na pewno cieszy fakt, że w debiucie zespół odniósł zwycięstwo. Chciałem dać swoją dobrą grą jak najwięcej drużynie i spłacić zaufanie, którym obdarzył mnie trener Leszek Ojrzyński - opisuje wyjazdową wygraną Śpiączka.

Nasz rozmówca przyznaje, że atmosfera w zespole przed pojedynkiem z liderem jest coraz lepsza. - Dwie porażki z początku sezonu tak naprawdę wynikały z braku szczęścia. Przegrywaliśmy po błędach indywidualnych. Teraz los oddał nam to, co zabrał. Zwycięstwa zawsze budują, ale nie myślimy o ostatniej wygranej. Skupiamy się już tylko na Bełchatowie - kończy.

bak