- Gdyby udało się strzelić, mecz potoczyłby się inaczej - mówi powracający po ciężkiej kontuzji Karol Lewandowski, który w środę wybiegł na murawę po raz pierwszy od listopada.

W środę bielszczanie ponieśli drugą porażkę w tym sezonie ulegając Pniówkowi Pawłowice Śląskie. - Ciężko cokolwiek powiedzieć. Jedno mówimy sobie w szatni, a zupełnie co innego wychodzi na boisku. Trener uczula nas na strefę obronną - kręci głową napastnik, który do gry powrócił po złamaniu piątej kości śródstopia.

Zespół trenera Rafała Góraka w trzech pierwszych spotkaniach strzelił tylko jednego gola. W meczu z GKS-em Jastrzębie z rzutu karnego do siatki trafił Damian Zdolski. - W środę mieliśmy dwie świetne sytuacje w pierwszej połowie i gdyby udało się strzelić to mecz potoczyłby się inaczej. Nie jesteśmy skuteczni - mówi 22-letni Lewandowski.

Po trzech kolejkach zespół z Rychlińskiego na swoim koncie zgromadził tylko jeden punkt. - Runda jest długa i jeszcze wszystko może się zdarzyć. W zespole musi nastąpić wstrząs i wtedy wszystko się wyprostuje - tłumaczy rozmówca.

W sobotę bialska Stal u siebie podejmować będzie LKS Czaniec.

bak