- Trener ma pomysł na wykorzystanie mnie w zespole - przyznaje Maciej Korzym. Nowy nabytek Podbeskidzia ma nadzieję, że zadebiutuje już w niedzielę z Ruchem Chorzów.

W czwartek podczas konferencji prasowej w siedzibie firmy Murapol napastnik podpisał kontrakt z bielskim klubem. - Mam nadzieję, że będę tak istotną postacią jak byłem w poprzednim klubie - skomentował transfer Korzym.

W trakcie spotkania z dziennikarzami zawodnik nie mógł wypowiadać się m.in. o czteroletnim pobycie w Kielcach. To jeden z warunków jaki postawiła piłkarzowi Korona w momencie rozwiązania kontraktu. Ale były kapitan złocisto-krwistych przyznał, że pamięta o kibicach. - Nie zdążyłem się z nimi pożegnać, ale okazja na pewno będzie podczas spotkania ligowego w Kielcach (15 września - przyp. red.).

Korzym nie obawia się swojego wejścia w drużynę. Pierwszy trening ma zresztą już za sobą. - Zawodników kojarzę z ligi, nie będzie problemu żeby zaaklimatyzować się w szatni - mówi nasz rozmówca, który przyznał, że cały transfer to w głównej mierze zasługa Leszka Ojrzyńskiego. - To był główny argument przesądzający, że trafiłem do Bielska-Białej - dopowiada i przyznaje, że szkoleniowiec ma już pomysł na jego osobę w drużynie. Równocześnie napastnik liczy na debiut w meczu z Ruchem Chorzów.

Na koniec nowy nabytek bielszczan zapewnił, że sławna atmosfera w szatni Korony, której jednym z autorów był Korzym, to już przeszłość. - "Banda świrów" została w Kielcach. Tu tego nie będzie - krótko skomentował 26-letni piłkarz, który na koniec konferencji szybko pokazał swój zadziorny charakter wdając się w kompletnie niepotrzebną pyskówkę z jednym z dziennikarzy. 

bak