Kamil Adamek mocno poobijany kończył sparing Drzewiarza Jasienica z czechowickim MRKS-em. Napastnik nie zagrał w następnym meczu, a we wtorek z grymasem bólu zakończył trening. Urazy utrudniają poszukiwania nowego klubu.

Piłkarz po kilku dniach przerwy we wtorek powrócić miał do treningów. Na początek miał tylko lekko truchtać, a do zajęć na pełnych obrotach powrócić miał pod koniec tygodnia. Ostatecznie podczas wieczornego treningu Adamek tylko na moment pojawił się na płycie boiska i szybko z grymasem bólu zszedł do szatni.

Taka sytuacja mocno komplikuje ambitne plany zawodnika. Ostatecznie do skutku nie doszły zapowiadane testy w klubach z zaplecza polskiej ekstraklasy. - Żadna oferta do nas nie wpłynęła - stwierdza krótko Mirosław Łaciok, prezes klubu.

Dużo bardziej wstrzemięźliwy od samego Adamka jest menedżer napastnika. - Kamil najpierw musi potrenować kilka dni, nim będzie można myśleć o jakichkolwiek testach - przyznaje Tomasz Kaczmarczyk. Agent piłkarza dodaje, że miesiąc temu był temat ekstraklasowej Jagiellonii Białystok. - Ale doszło do nieszczęścia, bo Kamil poślizgnął się i na szklanej szybie rozciął nogę.

A do startu rozgrywek w czwartej lidze coraz bliżej. Do zawodnika nie przywiązuje się trener Ireneusz Kościelniak. - Oferta za Kamila wpłynąć może w każdej chwili i klub z pewnością będzie ją rozpatrywał - mówił kilka dni temu szkoleniowiec Drzewiarza.

bak