Adamiec: To zawsze był RKS
Po spadku nie załamali się i szybko zbudowali czołową drużynę bielskiej okręgówki. Teraz myślą o powrocie do korzeni, ale nie chcą być Walcownią. Rozmawiamy z Krzysztofem Adamcem, prezesem czechowickiego MRKS-u.
Po blisko dwóch latach rządów powraca temat zmian w czechowickim MRKS-ie. Działacze na poważnie wzięli się do wewnętrznych rozmów, by zasłużonemu klubowi przywrócić historyczną nazwę. O tym dlaczego nie ma tematu RKS Walcownia, trudnych rozmowach z samorządem, nowym obiekcie treningowym oraz transferach piłkarzy z regionu rozmawiamy z Krzysztofem Adamcem, prezesem MRKS.
- Po dwóch latach powróciliście do pomysłu zmiany nazwy klubu.
W 2016 roku obchodzić będziemy 95-lecie klubu. Jesteśmy jednym z najstarszych klubów w regionie, bogatszą historię od nas na Podbeskidzia ma bodajże tylko Koszarawa Żywiec. Tradycja zobowiązuje, kibice i sponsorzy są przywiązani do starej nazwy, my również. Sam w klubie działam z przerwami od 1991 roku. Dla nas to zawsze był RKS.
- Pojawiają się pytania dlaczego nie posunąć się jeszcze dalej i nie wrócić do nazwy RKS Walcownia.
Sprawa jest prosta, Walcownia kilka lat temu wycofała się ze sponsoringu klubu. Co prawda ostatnio pojawiają się jakieś pozytywne sygnały, jest wsparcie dla klubu, ale nie są to sumy za które moglibyśmy oddawać nazwę klubu.
- Nie obawiacie się samorządu?
Niektórzy twierdzą, że tutaj może pojawić się problem. Gmina przyznaje nam dotację, ale uchwała nic nie mówi, że w nazwie klubu musi znaleźć się słowo "miejski". Na pewno będziemy rozmawiać z władzami miasta w tym temacie, ale jestem spokojny o przebieg rozmów.
- Kibice bardzo pozytywnie odpowiedzieli na Wasz pomysł.
Kibice z jednej strony są ważni, ale miasto również. Podkreślę to po raz kolejny, że tam gdzie gmina chce stawiać na sport, tam jest odpowiedni poziom tych drużyn.
- Ostatnio przy wsparciu miasta powstało sztuczne boisko. W Czechowicach robi się atmosfera do gry w piłkę?
Na pewno to ułatwi nam codzienne funkcjonowanie. Będziemy mogli oszczędzić główną płytę na boisku MOSiR-u, gdzie dotychczas trenowaliśmy my oraz młodzież z UMKS "Trójka". W zimie mamy gdzie rozgrywać sparingi, nie będziemy musieli szukać boiska i za niego płacić. Sam obiekt od 1 sierpnia powinien być do naszej dyspozycji, jesienią doprowadzone ma zostać zasilanie do masztów oświetleniowych. Niewykluczone, że powstanie również mini-trybunka.
- Od kilku lat trwa wychodzenie z zadłużenia przez klub. Jakie są tego efekty?
Cały czas, małymi krokami do przodu, zaległości są spłacane. Na ten moment spłaciliśmy większą część naszych zobowiązań za półtora roku pracy obecnego zarządu. Nie generujemy dalszych długów, na bieżąco płacimy obecne zobowiązania. Do połowy przyszłego roku powinniśmy wyjść na prostą.
- Na co powinni nastawiać się Wasi kibice w trakcie okienka transferowego?
Na ten moment wszyscy zadeklarowali chęć pozostania w drużynie. Mamy fajny zespół, coraz bardziej zgrany kolektyw. Czasem brakuje tylko chłopakom koncentracji na meczach, ale woli walki o zwycięstwo odmówić im nie można. Wzmocnienia? Cały czas, konsekwentnie stawiamy na zawodników urodzonych w Czechowicach, bądź okolicach. Jeśli ktoś dojdzie to właśnie piłkarz z takimi korzeniami.
- W ostatnim okienku pojawił się Mateusz Żyła. W tym roku wrócą do pieleszy inni zawodnicy rodem z Czechowic?
Tu piłka jest po stronie zawodników. Nie chcemy póki co zdradzać żadnych szczegółów.
bak

Klauzula informacyjna ›