Górnik sprowadził na ziemię
Ostatni kwadrans pierwszej połowy okazał się zabójczy dla Podbeskidzia. Ofensywa Górnika Zabrze trzykrotnie naruszyła bielską defensywę. Leszek Ojrzyński ma co analizować.
Od początku sparingu warunki gry dyktowali zawodnicy z Zabrza. Pierwszy gol padł jednak dopiero po dwóch kwadransach. Po podaniu Seweryna Gancarczyka do siatki trafił Dzikamai Gwaze. W odpowiedzi "Górale" mogli i powinni doprowadzić do remisu po akcji Idrissy Cisse, który w sytuacji "sam na sam" uderzył obok bramki.
W odpowiedzi Górnik jeszcze dwukrotnie rozmontował bielską defensywę. W 39. minucie po centrze Gancarczyka najwyżej w polu karnym wyskoczył Błażej Augustyn, a na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy z wolnego mocno uderzył Szymon Drewniak, a kompletnie zmylony rykoszetem Michal Pesković skapitulował raz jeszcze.
Kilka minut po wznowieniu gry świetnej okazji nie wykorzystał Przemysław Oziębała, pudłując z dziesięciu metrów. W odpowiedzi groźnie dośrodkował Dariusz Kołodziej, a minimalnie chybił Marek Sokołowski. Jeszcze w końcówce były zawodnik Górnika w swoim stylu potężnie huknął z dystansu - niestety niecelnie i "Górale" ponieśli drugą porażkę w trakcie letnich przygotowań.
Górnik Zabrze - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:0 (3:0)
Podbeskidzie: Pesković - Górkiewicz, Byrtek, Grzelak, Tomasik- Chmiel, Iwański, Sloboda, Malinowski - Trochim - Cisse. II połowa: Zajac - Pazio, Deja, Grzelak, Adu Kwame - Sokołowski, Lenartowski, Kołodziej, Bartlewski, Janeczko - Chrapek.
bak
Komentarze 2
Po prawdzie taki skład jak w I połowie z zabrzanami w TSP, nie może sie przytrafić w lidze. Słaba obrona + 3 graczy z II linni którzy poza Slobodą, nie umieją bronić, ponieważ oni lepiej grają do przodu. A wiadomo, Malinowski jest tylko jako wchodzący, od pierwszej minuty meczu jego atuty zanikają na tle wypoczętego rywala.

Klauzula informacyjna ›