Mistrzostwo bielskiej A-klasy w sezonie 2013/2014 to największy sukces w historii Czarnych Jaworze. O ostatnich tygodniach i decydującym meczu rozmawiamy z Sebastianem Gruszfeldem.

- Jeszcze to do nas nie dotarło. Na pewno czujemy satysfakcję, że udało się nam zrealizować cel - mówi trener jaworzan. Sebastian Gruszfeld dodaje, że końcówka sezonu dostarczyła wszystkim wielu emocji. - Musieliśmy wyzwolić z siebie dodatkowe pokłady energii, by po raz drugi przypieczętować ten sukces. Gdyby nie walkower w starciu z Sokołem Zabrzeg, już po meczu z Godziszką świętowalibyśmy awans. Wtedy też te ostatnie mecze wyglądałyby inaczej - dodaje szkoleniowiec.

Dla opiekuna Czarnych nie był to pierwszy awans w pracy trenerskiej. - To moje drugie mistrzostwo w A-klasie. Wcześniej udało się awansować z Halnym Kalna - przyznaje Gruszfeld, który wie, że w bielskiej okręgówce żartów nie będzie.

- Zapowiada się bardzo mocna liga. Spadają Spójnia Landek i Wisła Ustronianka. Pozostaję drużyny, które biły się o awans jak Beskid Skoczów czy Koszarwa Żywiec. Dlatego będziemy potrzebowali wzmocnień, co najmniej dwóch, trzech zawodników do podstawowej "11", którzy wzmocnią kadrę i rywalizację w zespole - mówi rozmówca, który opisuje swój zespół.

- Dotychczas o sile drużyny decydowała rutyna oraz młodość. W destrukcji opieraliśmy się na rutyniarzach pokroju Mariusza Wacławskiego, który za sobą ma epizod w I lidze w barwach Podbeskidzia. Z kolei w ofensywie lubię stawiać na młodość i fantazję - kończy trener Gruszfeld, mając na myśli Tomasza Bydlińskiego, Adama Waliczka czy braci Sztykiel.

bak