Jeszcze przed urlopem Leszek Ojrzyński wynegocjował nowy kontrakt z Podbeskidziem. Ale szkoleniowiec wciąż nie prolongował umowy. Wszystko zależy od decyzji Murapolu.

Od poniedziałku trwają przygotowania Podbeskidzia do sezonu 2014/2015. Zaraz po powrocie z urlopu podpis pod nowym, rocznym kontraktem miał złożyć trener Ojrzyński. Tymczasem jeszcze tego nie uczynił i jak sam przyznaje "wszystko może się zdarzyć". - Rzeczywiście kontrakt nie jest podpisany, a wszyscy czekamy na decyzję sponsora - komentuje Marcin Zarębski, rzecznik prasowy Podbeskidzia.

Murapol wciąż prowadzi rozmowy z większościowym udziałowcem Podbeskidzia w sprawie przedłużenia umowy sponsorskiej. To od decyzji ogólnopolskiego dewelopera zależy czy w klubie będą pieniądze niezbędne na potrzebne trasnfery (dotychczas spółka zasilała budżet Podbeskidzia kwotą 1,5 mln zł). Od tego swoje pozostanie w klubie uzależnia Ojrzyński, która po zakończeniu poprzedniego sezonu mówił o niezbędnych wzmocnieniach i funduszach na profesjonalizację pierwszej drużyny.

43-letni szkoleniowiec nie ukrywa, że do Bielska-Białej z powodów finansowych nie może pozyskać zawodników pokroju Pavlo Stano czy Tomasza Lisowskiego, którzy otwierają jego listę życzeń. Równocześnie klub nie może sfinalizować umowy z piłkarzami testowanymi podczas ostatnich dni, ponieważ bez decyzji Murapolu trudno określi budżet w kolejnym sezonie.

Według naszych informacji ostatecznych decyzji spółki dot. sponsorowania Podbeskidzia oczekiwać możemy w środę lub piątek. Jak poinformował nas we wtorek prezes firmy Michał Sapota, rozmowy trwają, ale trudno mówić o ostatecznej decyzji. Ostatnie zakulisowe okoliczności coraz bardziej wskazują na pozytywne zakończenie rozmów z przedstawicielami gminy Bielsko-Biała.

bak