W poniedziałek dojdzie do spotkania głównych akcjonariuszy Podbeskidzia oraz prezesa Wojciecha Boreckiego. Z drużyną żegna się cała rzesza zawodników oraz filar linii pomocy.

Odejście czterech ofensywnych piłkarzy sprowadzonych zimą nie jest żadnym zaskoczeniem. Charles Nwaogu, Mikołaj Lebedyński, Mateusz Stąporski i Jan Blażek kompletnie się nie sprawdzili. Choć wszyscy są napastnikami, w rundzie wiosennej łącznie zdobyli tylko dwie bramki, a częściej zmagali się z urazami. Stąporski wraca z wypożyczenia do Korony Kielce. Przyszłość pozostałych graczy nie jest znana.

Zaskoczeniem jest prawdopodobne odejście z klubu Fabiana Paweli i Macieja Iwańskiego. Podbeskidzie chciało ich zatrzymać, ale nie dogadało się w sprawie warunków. Iwański nie ukrywał, że chciałby grać o wyższe cele niż tylko utrzymanie. Wcześniej informowaliśmy o odejściu z bielskiej drużyny Ladislava Rybansky'ego, Piotra Adamka, Wojciecha Szymanka i Michala Mravca. 

Świetną propozycję z Arki Gdynia miał z kolei otrzymać trener Leszek Ojrzyński, który przed działaczami bielskiego klubu postawił jeden warunek. Szkoleniowiec Podbeskidzia chce jasnego systemu premiowania zwycięstw w lidze. Na poniedziałkowym spotkaniu z udziałem Jacka Krywulta, prezydenta Bielska-Białej oraz przedstawicieli drugiego z akcjonariuszy firmy Murapol zapaść ma decyzja dotycząca przyszłości sztabu trenerskiego w ekipie "Górali". Nieoficjalnie mówi się o odejściu "ojca sukcesu".

bak