Anton Sloboda, mimo zainteresowania Górnika Zabrze czy Lechii Gdańsk, najprawdopodobniej zostanie w Podbeskidziu. Zawodnik ma w Bielsku-Białej dług wdzięczności do spłacenia.

W ostatnich pięciu latach bielszczanie regularnie tracili za darmo swoich najlepszych piłkarzy. Od czasu sprzedaży Krzysztofa Chrapka do Lecha Poznań w 2009 roku za milion złotych, wszyscy odchodzili już za darmo. Dziś w ekstraklasie biega po boiskach wielu byłych piłkarzy Podbeskidzia - Sylwester Patejuk, Sebastian Ziajka czy Krzysztof Król - ale za żadnego z nich bielszczanie nie otrzymali ani grosza. Podobnie jak za króla strzelców zeszłego sezonu Roberta Demjana - pisze Michał Trela w "Przeglądzie Sportowym".

Wygląda na to, że tego lata scenariusz się nie powtórzy. Wprawdzie Anton Sloboda po bardzo dobrym sezonie nie może narzekać na brak zainteresowania innych klubów, ale Słowak skłania się do pozostania w klubie. - Odbyły się już rozmowy z klubem i wszystko przebiegało pomyślnie. Anton skłania się do pozostania w Bielsku-Białej. Tu ma blisko do domu, mieszka na Słowacji, a zmiana klubu wiązałaby się z koniecznością przeprowadzki. Poza tym, Podbeskidzie wyciągnęło do niego rękę półtora roku temu, gdy odchodził z Viktorii Żiżkov. Jest coś winny temu klubowi - mówi menedżer słowackiego pomocnika Edward Socha.

red