Wiosna należy do nich
W Bielsku-Białej powtarza się sytuacja sprzed roku. Po pierwszej części sezonu Podbeskidzie skazywane było na pewny spadek. Teraz "Górale" mają defensywę jak... Legia Warszawa.
Przed rozpoczęciem wiosennych rozgrywek bielszczanom mało kto dawał szansę. Zespół wzmocnił się kilkoma zawodnikami, ale nie na tyle, żeby zdecydowanie zmieniło to jakość gry. Pozyskano też kilku napastników, ale żaden z nich nie może się równać z Robertem Demjanem, który rok temu strzelał bramkę za bramką, zdobył tytuł króla strzelców ekstraklasy i utrzymał "Górali" w lidze. Teraz sprawy w swoje ręce wzięli najbardziej doświadczeni gracze Podbeskidzia.
Najlepszym strzelcem zespołu jest wiekowy Marek Sokołowski, w bramce świetnie radzi sobie Richard Zajac, a w pomocy rządzi Maciej Iwański. Na duży plus trenera Leszka Ojrzyńskiego należy zapisać to, że poukładał grę defensywną całego zespołu. Jesienią obrona drużyny z Bielska-Białej była dziurawa niczym przysłowiowy szwajcarski ser, teraz należy do najlepszych. Wiosną Podbeskidzie w dziewięciu meczach straciło osiem goli, czyli tyle samo co Legia. Pod tym względem nikt w ekstraklasie nie jest lepszy.
Zawodzą napastnicy, a w zasadzie wymienić można by było tutaj każdego ze snajperów "Górali". Mikołaj Lebedyński, mający za sobą grę w Holandii i Szwecji, miał być tym, który sprawi, że kłopoty z atakiem bielszczan wreszcie się skończą. Wiosną skończyło się na ledwie 122 minutach w ekstraklasie. Strzelił jednego gola, ale to w trzecioligowych rezerwach.
Robert Kasperczyk, były szkoleniowiec Podbeskidzia, ocenił grę zespołu. - Runda jesienna podobna była do tej z poprzedniego sezonu. Wiosna, a szczególnie końcówka, była już jednak bardzo dobra. Szczególnie jeśli chodzi o defensywę. Zespół traci mało bramek. Zresztą gra w obronie praktycznie w tym samym zestawieniu co rok wcześniej. W tyłach rządzi Darek Pietrasiak, w pomocy są Maciek Iwański, który jednym celnym podaniem potrafi uruchomić napastnika, czy Anton Sloboda. Gorzej z atakiem. W zeszłym roku był będący w życiowej formie Robert Demjan, teraz nie ma takiego piłkarza. Podbeskidzie jednak jak się spręży i ma nóż na gardle, to potrafi zagrać bardzo dobrze. Nie upatrywałbym w tym zespole spadkowicza - przyznał w rozmowie z "Faktem".
red

Klauzula informacyjna ›