Podbeskidzie jest oburzone na sędziego Adama Lyczmańskiego. Miał przedłużyć mecz o trzy minuty, a przedłużył o pięć i w ostatnich sekundach "Górale" stracili w Poznaniu decydującego gola.

- Mecz można przedłużyć nawet o dziesięć minut, ale nie można przedłużać dodatkowego czasu gry - denerwuje się prezes Wojciech Borecki. - Zwrócę się do pana Przesmyckiego (szefa kolegium sędziów - przyp.red.) o pisemne uzasadnienie decyzji arbitra. Nie zgadzam się również z podyktowaniem karnego dla Lecha - mówi Borecki, który uważa również, że za faul na Slobodzie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę powinien dostać Kasper Hamalainen.

red