Berserkerzy świętują 5. urodziny
Osiem lat spędzonych w Irlandii pozwoliło mu dokładnie podpatrzeć struktury i organizację klubów MMA na Wyspach Brytyjskich. Po powrocie do rodzinnego Bielska-Białej zapragnął wykorzystać zdobyte doświadczenie. Dziś Berserkers Team świętuje 5-lecie istnienia i znaczy coraz więcej na arenie sportów walki w Polsce.
- Chciałem stworzyć klub z prawdziwego zdarzenia - mówi dziś Damian Herczyk. - Kiedy końcem 2008 roku wracałem do kraju po ośmiu latach spędzonych w Irlandii, nie mogłem pogodzić się z tym, że w Bielsku-Białej nie ma żadnego klubu MMA. Owszem były jakieś próby otwierania klubów, ale nie przetrwały one zbyt długo - dodaje bielszczanin.
Początki nie były jednak łatwe. - Trenowaliśmy dwa razy w tygodniu, potem doszedł kolejny trening. To było jednak ciągle mało, by funkcjonować naprawdę profesjonalnie. Cieszyło jednak spore zainteresowanie, często brakowało miejsca do treningu, a pierwsze sukcesy na amatorskich zawodach nadeszły bardzo szybko - opowiada Herczyk, któremu bardzo dużo pomógł na początku działalności Szczepan Szczepaniec. - Znaleźliśmy salę, Szczepan zainwestował w nią swoje, prywatne pieniądze. Mogliśmy zacząć trenować codziennie co sprawiło, że przyszły kolejne sukcesy, a w następstwie również sponsorzy - firma WIBA, Burian Transport czy ostatnio DAAS Group - wylicza nasz rozmówca.
Herczyk nie ukrywa, że to dzięki tym firmom Berserkers Team dziś znajduje się na tym etapie rozwoju. - Jesteśmy aktualnie w tym miejscu o którym marzyłem otwierając klub. Możemy pochwalić się kadrą ośmiu zawodników walczących na zawodowych ringach. Mamy w klubie tytuł mistrza i wicemistrza świata w amatorskim MMA. Są medale mistrzostw Polski, przychodzą coraz poważniejsze oferty z zagranicznych organizacji. Ostatnio gościliśmy na galach w Rosji, Finlandii, Szwecji czy Niemczech. Kwestią czasu są propozycje występów naszych zawodników na największych imprezach w Polsce - snuje plany założyciel bielskiej kolebki MMA.
-.Włożyłem w ten klub całe serce, ale w takich momentach człowiek widzi, że było warto. Cieszę się, że mogę pracować z takimi zawodnikami, którzy są dla mnie jak "synowie" - kończy Damian Herczyk.
bak

Klauzula informacyjna ›