24-letni Kamil Adamek, były zawodnik Podbeskidzie, w którym zadebiutował w ekstraklasie, gra dziś w czeskim II-ligowcu - FK Trzyniec. Dlaczego nie występuje w lepszym klubie?

Wypożyczony z Drzewiarza Jasienica do czeskiego zespołu piłkarz opowiada o ostatnich miesiącach swojego życia. Zimą mógł zostać w Podbeskidziu, ale klub zaproponował mu - jego zdaniem - bardzo słabe warunki kontraktowe. -  18 lutego spotykamy się więc z prezesem Podbeskidzia i otrzymuję ofertę, która stanowi sześćdziesiąt kilka procent mojego uposażenia z rundy jesiennej. Myślałem, że to żart -  tłumaczy w rozmowie z 2x45.com.pl

Latem - po odejściu z Korony Kielce -  temat jego powrotu na Rychlińskiego pojawił się ponownie, ale ówczesny szkoleniowiec, Czesław Michniewicz, nie chciał go w zespole. Wtedy u Adamka rozpoczęły się problemy ze zdrowiem. Najpierw złapał półpaśca. Treningi wznowił w drugim tygodniu sierpnia, czyli w momencie, kiedy kadry większości polskich zespołów były już skompletowane.

Ostatecznie zawodnik wylądował w drugiej lidze czeskiej. Obecne wypożyczenie obowiązuje do końca roku. Gdzie zatem od Nowego Roku zagra Adamek? - Mam nadzieję, że lada chwila będę mądrzejszy co do mojej przyszłości. Nie ukrywam jednak, że chciałbym grać w ekstraklasie - nieważne czy polskiej, czy czeskiej - ma nadzieję, wierząc, że problemy będa go już omijać szerokim łukiem.

Za naszą południową granicą napastnik rozegrał 550 minut, zdobył  sześć bramek i zaliczył trzy asysty.

red