Pokazał serce do walki
To był niesamowicie dramatyczny pojedynek. Po trzech niezwykle emocjonujących rundach Robert Bryczek musiał uznać wyższość rywala podczas gali MMA w Sztokholmie.
Doświadczony zawodnik bielskich Berserkerów w stolicy Szwecji zameldował się już w czwartkowe popołudnie. Do starcia z debiutującym w formule MMA - ale mającym bogatą karierę w K1 - zawodnikiem doszło w sobotę. - Wiedzieliśmy, że rywal jest mocny w "stójce". Robert dobrze pracował na nogach, dużo kopał, skracał dystans, ale... na tak silnego przeciwnika jeszcze nigdy nie trafił. Rywal skutecznie bronił się przed obaleniami, a gdy już udało się go powalić, to jego siła nie pozwalił założyć skutecznej kimury - opisuje pojedynek Damian Herczyk, trener bielskiego teamu.
Ostatecznie po trzech morderczych rundach, z których każda trwała pięć minut, decyzją sędziów pojedynek wygrał zawodnik gospodarzy. W szeregach Berserkerów nikt nie załamuje jednak rąk. - To porażka, która zaprocentuje w przyszłość - dodaje nasz rozmówca.
bak

Klauzula informacyjna ›