Do 25 sierpnia trwa w Galerii Bielskiej BWA wystawa "Underground Krakowski: Zaufaj architektowi. Zrób sobie świątynię". To nowy projekt site-specific Zbigniewa Libery, Piotra Lutyńskiego, Jerzego Kosałki i Adama Rzepeckiego – manifest wiary i nadziei artystów.

- Swoją koncepcją zbudowania nowej „świątyni sztuki” wpisali się oni w pomysły związane z modernizacją budynku Galerii Bielskiej BWA, a nawet stworzeniem większej przestrzeni poświęconej sztuce współczesnej - komentuje Agata Smalcerz, dyrektor Galerii Bielskiej BWA i kuratorka wystawy. -Supergrupa Underground Krakowski zasłynęła projektami nawiązującymi do architektury miejsc, w których przyszło jej tworzyć. W trakcie rezydencji w Galerii Bielskiej BWA artyści zaprojektowali nową przestrzeń, która zrealizowana w górnej sali galerii nawiązuje do historii miejsca, ale też odnosi się do historii sztuki światowej. Stworzyli koncepcję sali wypełnionej filarami, multiplikując istniejące już podpory.

Galeria Bielska BWA, usytuowana na osi północ – południe, leży w poprzek istniejącej tu wcześniej budowli: zorientowanej, czyli położonej na osi wschód – zachód synagogi – Domu Modlitwy Żydowskiej. Zbudowana w latach 1879–1881 przez bielskiego architekta Karola Korna, wzorowana była na synagodze w Szombathely na Węgrzech autorstwa Ludwika Schöne. Była jedną z najpiękniejszych budowli Bielska, w historyzującym stylu neomauretańskim, ze zdobieniami z dwukolorowej cegły, łukowatymi oknami i hełmami wieńczącymi wieże. Była synagogą reformowaną, służąc bardziej postępowej części bielskich Żydów, w odróżnieniu od ortodoksyjnych wyznawców judaizmu mieszkających w Białej, którzy mieli swoją synagogę. Po wkroczeniu wojsk niemieckich we wrześniu 1939 roku obie świątynie zostały spalone i zrównane z ziemią.

Konceptualny projekt "Zaufaj architektowi. Zrób sobie świątynię" nawiązuje do bielskiej synagogi, której wnętrze nie zostało utrwalone na fotografiach, lecz której rekonstrukcję cyfrową wykonał w 2015 roku wiedeński architekt Matthias Seitner. Zgodnie z ustaleniami rekonstruktora, synagoga posiadała emporę dla kobiet, podpartą dwunastoma kolumnami, a kolejne cztery wsparte na emporze, podtrzymywały sufit. W projekcie Undergroundu Krakowskiego kolumny – czy filary, jak właściwie nazywa się podporę o przekroju kwadratowym – nie mają funkcji konstrukcyjnej, nie podpierają stropu. Ich znaczenie jest wyłącznie symboliczne.

Kolumnady – rzędy kolumn czy wręcz sale wypełnione kolumnami – to element przypisany świątyniom na całym świecie, należącym do różnych religii. Poczynając od dziedzińców hypostylowych w świątyniach egipskich, przez greckie i rzymskie portyki, kościoły chrześcijańskie, kolumnady w świątyniach azjatyckich, po prekolumbijskie budowle w Mezoameryce – wszędzie kolumny lub filary są znaczącym elementem konstrukcyjnym, ale też symbolicznym. Sięgając do prehistorii, gdzie przykładem może być Stonehenge, także i wtedy elementy pionowe ułożone w określonym porządku były zasadniczym motywem budowli.

- Według wczesnych chrześcijan kolumny – jak święci – podtrzymują nie tylko budynek, ale i cały Kościół – zauważają Kosałka, Libera, Lutyński i Rzepecki. - Kolumny podtrzymują wspólnotę, Kolumny podtrzymują niebo, Kolumny podtrzymują władzę, Kolumny podtrzymują zasady. Jednak wraz z upływem czasu zasady stają się coraz cięższe. Utrzymanie zasad stało się celem, anulując tym samym poprzednią funkcję. Wraz z upływem czasu zasady opadły. Trzeba je podnieść i utrzymać na odpowiednim poziomie, nie zaprzeczając przy tym ich funkcji pionowej.

Konceptualna praca artystów i jej materialna realizacja w Galerii Bielskiej BWA stały się przyczynkiem do dyskusji na temat współczesnej architektury, jej spójności z aktualnymi funkcjami, jej dostępności i przyjazności dla różnych grup społecznych.

Na zdjęciu: Supergrupa Underground Krakowski, "Żyrandole i kinkiety", Galeria Sztuk Wizualnych Vauxhall w Krzeszowicach, 2023 (od lewej): Piotr Lutyński, Jerzy Kosałka, Zbigniew Libera, Adam Rzepecki. Fot. z archiwum artystów