Struktury architektoniczne wyimaginowanych miast, zawiłe labirynty graficzne ulic i zbudowań, geometryczne kompozycje, subtelna gra wizualna. Tak można opisać prace Lecha Kotwicza, prezentowane obecnie na wystawie w Galerii Sztuki Regionalnego Ośrodka Kultury w Bielsku-Białej.

Bielszczanin Lech Kotwicz (na zdjęciu poniżej z lewej) to poeta, prozaik, rysownik i satyryk. Wystawa jego obrazów graficznych w Galerii Sztuki ROK, która potrwa do 17 lutego, zatytułowana jest „Mia100we gry i zabawy”. - Lech Kotwicz patrzy na miasto w sposób bardzo ciekawy, artystyczny i tajemniczy. Jego prace to przykład tego, że można tworzyć bez bólu, bez męki, z uśmiechem na twarzy – mówi kurator wystawy Zbigniew Micherdziński.

- Przez całe życie karmiłem się opowieścią, w której równoznaczną rolę odgrywa forma. Chociaż „robiłem w słowie”, z uporem pochylałem się nad strukturą, kompozycją, powtórzeniem (zapętleniem, fragmentem – przypadkowym lub reprezentatywnym, multiplikacją, lustrzanym odbiciem). Pisałem, rysowałem i czytałem, aż tu nagle... zostałem „artystą wizualnym” - komentuje z właściwą sobie lekkością Lech Kotwicz. - Teraz ludzie mówią mi, że te prace wprawiają ich w dobry nastrój – są „inne” i „wywołują pozytywne wibracje”. Niech i tak będzie. Mili Państwo, to chyba oczywiste, że zanim trafimy do centrum na wieczny odpoczynek, ruszymy na przedmieścia, żeby jeszcze ze 100 razy pobawić się w wesołym miasteczku.

Dr hab. Krzysztof Dadak, prof. Uniwersytetu Śląskiego podkreśla, że w twórczości artysty widać lekkość rysunku. - Wystawa jest bardzo spójna, wszystkie prace namawiają do „wyjścia na mia100” i wyznaczania własnych (wzrokowych) wędrówek i tras. Największym atutem tych prac jest właśnie zabawa formalna: kompozycja, kontrasty użytych środków plastycznych, łączenie elementów dwuwymiarowych (płaskich) i iluzji trójwymiarowości. Prace wyglądają tak, jak gdyby wypadły z rękawa, jednak już po chwili widzimy, że wszystkie użyte i zastosowane środki plastyczne są konieczne i sensowne – komentuje Krzysztof Dadak.

Natomiast prof. dr hab. Ernest Zawada z bielskiej Akademii Techniczno-Humanistycznej pisze: - Artysta z typowym dla siebie poczuciem humoru aluzyjnie nawiązuje do miasta Bielska-Białej. Ekspozycja składa się ze spójnych stylistycznie prac, które łącząc się ze sobą, tworzą swego rodzaju siatkę konstrukcyjną, stanowiącą wypełnienie kontrastujących kolorystycznie płaszczyzn tła. Całość przypomina dekoracyjno-ornamentalne, pełne światła motywy witrażowe.