- Spakowaliśmy się w ciągu 15 minut. Z małymi plecakami i psem Gordonem wsiedliśmy do samochodu. Dużego psa musieliśmy zostawić. Uciekliśmy w ostatniej chwili – 30 minut później ludzi, którzy zostali, rozstrzelano - tego typu opisy można przeczytać, oglądając wystawę „24.02.2022” eksponowaną przed Willą Sixta.

Wystawa zawiera fotograficzne wielkoformatowe portrety osób i całych rodzin, które uciekły przed wojną w Ukrainie i znalazły schronienie w Bielsku-Białej. Zdjęcia wykonane zostały przez Julię Ogińską. Fotografiom towarzyszą historie opowiedziane przez bohaterów, spisane przez Anastazję Chlaponinę. Julia Ogińska urodziła się w 1995 roku w ukraińskim Żytomierzu. Zajmuje się fotografią artystyczną, jest laureatką miejskich i regionalnych konkursów fotograficznych. Natomiast urodzona w 1992 roku w Kijowie Anastazja Chlaponina od 2016 roku pracuje jako niezależny dziennikarz w dziale kultury „Gazety Ukraińskiej” i w magazynie „Kraina”, pisze też dla „Gazeta.ua”.

Na prezentowanych fotografiach widzimy w większości kobiety z dziećmi, ale także np. dwóch braci czy 18-letnią dziewczynę. - Mój mąż zginął w walce z Rosjanami na lotnisku w Doniecku w 2015 roku. 24 lutego usłyszeliśmy przemówienie Putina o rozpoczęciu wojny z Ukrainą. Chwilę później usłyszeliśmy wybuchy – opowiada 36-letnia Tetiana Opanasenko z Buczy. - Kiedy zobaczyłam, jak mój 5-letni syn Sasza modli się do Boga, postanowiłam uciec do Polski. Całą drogę pokonaliśmy pieszo. Nie udało nam się przekroczyć granicy za pierwszym razem. Syn płakał i położył się na ziemi z wycieńczenia. Po 10 dniach udało nam się przekroczyć granicę – snuje opowieść 40-letnia Nataliia Sherstiuk z Buczy. - W Polsce otrzymaliśmy ogromne wsparcie. Pewnego dnia w sklepie mój młodszy syn chciał samochodzik. Nieznajoma dziewczyna, stojąca w kolejce do kasy, usłyszała to i kupiła mu tę zabawkę. Nie spodziewałam się takiego gestu dobroci, rozpłakałam się. A ona mnie przytuliła i powiedziała, że wszystko będzie dobrze – opowiada z kolei 36-letnia Olha Karbovnichenko z Chersonia.

Wystawa trwa do 31 sierpnia.

Fot. Magdalena Nycz