Granica dobrego obyczaju została przekroczona - uważa prezydent Jarosław Klimaszewski. Mowa o sporze wokół budowy spalarni odpadów w Bielsku-Białej. Przeciwnicy instalacji bez zgody wykorzystali zdjęcie urzędnika, na którym pozuje z kilkuletnimi dziewczynkami, a także posługują się logo miasta, którego użycie reguluje uchwała Rady Miejskiej. Społecznicy odpowiadają, że zdjęcie natychmiast usunięto, a rodziców dzieci przeproszono. W sprawie logo pytają czy uległo przywłaszczeniu i nie należy do mieszkańców reprezentowanych przez samorząd?

Spór wokół budowy instalacji termicznego przekształcania odpadów staje się coraz bardziej gorący. Kilka tygodni temu, gdy w Bielsku-Białej gościł prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, przed Teatrem Lalek Banialuka protestowała grupa kilkudziesięciu osób. W ostatnich dniach w mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie, na którym obok kucającego prezydenta Jarosława Klimaszewskiego stoją dwie dziewczynki. Obok widniał podpis „Jarku, kochasz dzieci? Nie pal śmieci”.

Z szacunkiem wobec siebie i prawa

Problem w tym, że zdjęcie zostało wykonane przez pracowników wydziału prasowego Urzędu Miejskiego podczas imprezy z okazji Dnia Dziecka. Dwie dziewczynki pozujące z urzędnikiem to podopieczne jednego z bielskich domów kultury. Na wykorzystanie wizerunku nie wyrazili zgody rodzice, którzy interweniowali w instytucji kultury oraz u administratorów profilu „STOP Spalarni śmieci w Bielsku-Białej”. Po kilku godzinach zdjęcie usunięto, a rodziców dzieci przeproszono.

- To, że różnimy się w poglądach jest zupełnie naturalne. Normalne jest także to, że w niektórych kwestiach się spieramy - mówi prezydent Bielska-Białej Jarosław Klimaszewski i dodaje: - Rzecz w tym, by w tych sporach nie przekraczać granic wyznaczanych przez dobre obyczaje i - przede wszystkim - przez przepisy prawa. Osobiście szanuję opinie przeciwników spalarni, choć ich nie podzielam. Respektuję też ich prawo do protestowania i wyrażania swojego niezadowolenia.

- Nie mogę jednak milczeć i przymykać oczu, gdy sprzeciw wobec spalarni wiąże się nielegalnym wykorzystywaniem symboli miejskich czy publikacją zdjęć z wizerunkami konkretnych osób bez ich wiedzy i zgody, zwłaszcza gdy dotyczy to dzieci. Dlatego bardzo proszę: różnijmy się, spierajmy, ale róbmy to z szacunkiem wobec siebie oraz wobec prawnych i obyczajowych norm - apeluje.

Kwestię wykorzystania logo reguluje załącznik do uchwały Rady Miejskiej z 23 kwietnia 2013. Czytamy w nim, że „prawo do wykorzystania logo przysługuje Radzie Miejskiej, Prezydentowi Miasta, Urzędowi Miejskiemu, miejskim jednostkom organizacyjnym oraz innym podmiotom świadczącym ważne usługi na rzecz mieszkańców miasta”, a po wyrażeniu zgody logo może być używane przez osoby fizyczne i inne podmioty. Organem do wydawania pozwolenia jest Prezydent Miasta, któremu nadano także kompetencję, by zakazać używania logo przez podmiot wykorzystujący go w sposób nienależyty.

Mieści się granicach dozwolonej krytyki?

Przeciwnicy budowy spalarni odpadów odpowiadają, że dotychczas nie otrzymali żadnych formalnych uwag związanych z symbolem umieszczonym na banerach. - Jeśli miasto faktycznie ma jakieś zastrzeżenia do wizerunku wykorzystanego znaku, chcielibyśmy podkreślić, że takie formalne uwagi z Ratusza do nas nie dotarły. Wykorzystany na banerze obrys kwestionowanego znaku mieści się działaniach i granicach dozwolonej krytyki oraz przede wszystkim dotyczy ważnego, lokalnego interesu społecznego, w tym bezpośrednio tyczy się mieszkańców miasta Bielsko-Biała - słyszymy.

Społecznicy zapewniają, że ich krytyka jest rzetelna, rzeczowa i adekwatna do działań podejmowanych przez urzędników. - Natomiast krytykowany temat nie dotyczy interesu jednostki, a ogółu - zdrowia i życia mieszkanek i mieszkańców miasta oraz powiatu. Zdumiewający dla mieszkańców jest natomiast fakt, że prezydent zamiast dialogu atakuje swojego wyborcę.

- To w odczuciu mieszkańców poddaje w wątpliwość szczerość konsultacji społecznych i intencji Ratusza oraz stawia pod znakiem zapytania wiarygodność deklaracji prezydenta o chęci dialogu z bielszczanami i bielszczankami. Czy logo Miasta Bielsko-Biała uległo zatem przywłaszczeniu i nie należy do mieszkańców reprezentowanych przez samorząd? - pytają przeciwnicy budowy spalarni.

Bartłomiej Kawalec