 Wszystko wskazuje na to, że bielskie szkolnictwo czekają głębokie zmiany. Na najbliższej sesji Rady Miejskiej w Bielsku-Białej radni podejmą decyzję o przeprowadzeniu tzw. reformy bazy oświatowej. Jaki jest jej cel i zakres? Czy jest potrzebna? Zdania na ten temat są podzielone.
Od kilku miesięcy w Bielsku-Białej toczy się ożywiona dyskusja na temat reorganizacji bielskich placówek szkolnych. Biorą w niej udział rodzice, urzędnicy oraz nauczyciele. Sprawę monitoruje także Bielskie Forum Oświatowe. Efekt rozmów widoczny będzie na najbliższej sesji Rady Miejskiej, którą zaplanowano na 24 stycznia. Radni podejmą wtedy ostateczną decyzję w sprawie projektu przygotowanego przez Miejski Zarząd Oświaty (jest dostępny na www.mzo.bielsko.pl).
Źle przygotowana reforma
- Dlaczego bierzemy się za oświatę dopiero teraz aż w takim zakresie? Gdyby podejść do tematu bardziej metodycznie od 2002 roku, to wydaje mi się, że miałoby to większy sens - zastanawiał się radny Józef Łopatka na posiedzeniu komisji kultury i edukacji Rady Miejskiej w dniu 12 stycznia br. - Wszystko zostało źle przygotowane. W odpowiedzi usłyszał od urzędników miejskich: - To nie jest tak, że nic nie robiliśmy przez te wszystkie lata. Projekt reformy bazy oświatowej przygotowujemy od dwóch lat.
Chyba dla każdego bielszczanina jest dzisiaj oczywiste, że coś ze szkołami zrobić jednak trzeba. I konieczność zastosowania radykalnych zmian nie jest rezultatem jakichś zaniechań ze strony samorządu, a bardziej państwa, które z roku na rok zrzucało coraz więcej obowiązków na gminy. Aż doszło do sytuacji, że polskich miast, miasteczek i wsi nie stać już na utrzymanie obecnej bazy edukacyjnej.
Budżety samorządów nie są w końcu z gumy. Problem więc polega nie na tym, czy należy „coś zrobić”, tylko „jak to zrobić”. Niestety, samorządowcy prawie w całym kraju podeszli do tematu tradycyjnie - minimum konsultacji społecznych. Tyle akurat, ile wymagają przepisy. - Nie likwidujemy, ale przenosimy - przekonuje prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult, chociaż gołym okiem widać, że parę szkół fizycznie zniknie z mapy miasta.
Miasto się rozwija i pięknieje
- Jest mniej dzieci, a większe wydatki. Miasto w ubiegłym roku dopłaciło do szkolnictwa 90-100 mln zł. Nie stać nas na taką dopłatę. To żywa gotówka. Jeżeli nic z tym nie zrobimy, to już w przyszłym roku będą problemy. Nie możemy do tego dopuścić, że nie będzie nas stać na wypłaty dla nauczycieli. Jest kryzys finansowy - dodaje prezydent i trudno się z nim nie zgodzić. - Są konsultacje społeczne. Do mnie również przychodzą rodzice, którzy proszą, aby ich dziecko mogło ukończyć szkołę. Nasze miasto się rozwija i pięknieje. Muszę podejmować racjonalne decyzje, które będą w interesie wszystkich mieszkańców.
Władze miasta nie są, jak widać, w komfortowej sytuacji. Ale przecież to nie bielszczanie powinni ponosić finansowe konsekwencje koniecznych zmian. Na forach internetowych ukazuje się sporo wypowiedzi obarczających winą rządzących za to, że w imieniu obywateli zaciągnęli poważne długi. Ich efekty teraz, jako pierwsza, odczuje młodzież szkolna.
Jak zapowiadają urzędnicy, zmiany w oświacie mają doprowadzić do racjonalizacji finansów poprzez zwolnienie niepotrzebnych budynków, a w rezultacie - obniżenie kosztów utrzymania szkolnictwa w mieście. Wśród zysków osoby odpowiedzialne za projekt reformy wymieniają także nową przestrzeń dla kultury oraz lepszą pracę z dziećmi uzdolnionymi. Być może tak będzie. Całkiem jednak możliwe, że optymistyczne zapowiedzi się nie sprawdzą. - Nie ma szczegółowych wyliczeń - twierdzi radna Grażyna Staniszewska. - Nie można tworzyć kombinatów szkolnych. Należy wziąć pod uwagę aspekt społeczny, a tego zabrakło.
Prezydent ustępuje przed argumentami
Wczoraj odbyło się kolejne posiedzenie komisji edukacji i kultury Rady Miejskiej w Bielsku-Białej, na którym zapadły ważne decyzje. Prezydent Jacek Krywult wycofał projekt likwidacji szkół w Kamienicy (o obronie tej placówki pisaliśmy w artykule Tylko szabel brak) i przy ulicy Filarowej, a także Szkoły Podstawowej nr 4 oraz Zespołu Szkół Gastronomicznych z oddziałami integracyjnymi.
- Prezydent przyznał, że przekonały go argumenty merytoryczne. Temat nie jest jednak zamknięty. Do likwidacji nadal przeznaczono SP nr 5, Gimnazjum nr 10 oraz Zespół Szkół Elektronicznych przy ulicy Lompy - podkreśla Roman Żak z Bielskiego Forum Oświatowego.
Katarzyna Górna-Oremus |