 Ulica Grażyńskiego, to ważna arteria komunikacyjna Bielska-Białej, która prowadzi od ścisłego centrum miasta aż do jego granicy z Czechowicami-Dziedzicami. Korzysta więc z niej duża liczba kierowców. Mimo to stan ulicy na sporym odcinku jest fatalny. Michał Grażyński był przedwojennym wojewodą śląskim, któremu bielskie sprawy mocno leżały na sercu. Częściowo dlatego, że w mieście silna była miejscowa niemczyzna, a wojewoda Grażyński jak tylko mógł, na każdym kroku wspierał w swoim województwie polskość.
W Bielsku-Białej przedwojenny wojewoda jest patronem bardzo długiej ulicy, która zaczyna się przy Galerii Sfera, na skrzyżowaniu z ulicami Wałową i Mostową. Potem ciągnie się przez Komorowice aż do granicy z gminą Czechowice-Dziedzice, gdzie zmienia nazwę na ulicę Orzeszkowej, która z kolei łączy się z biegnącą od centrum Czechowic ulicą Legionów.
Na odcinku między Sferą a rondem Ofiar Katynia ulica Grażyńskiego jest bez zarzutu. Nic w tym dziwnego, skoro niedawno została gruntownie wyremontowana. Natomiast za rondem Ofiar Katynia, gdzie Grażyńskiego biegnie w sąsiedztwie terenów fabryki Fiata, jej stan jest tragiczny i woła o pomstę do nieba. Dziury i wyboje są tam nie tylko gęsto położone, ale i ogromne. Jazda nią przypomina przejazd torem przeszkód dla samochodów terenowych. Gdy spadnie deszcz, w ulicznych dziurach robią się tak ogromne kałuże, że wręcz strach tamtędy jechać z obawy przed zalaniem silnika.
Gdyby ten odcinek ulicy Grażyńskiego był jedynie sporadycznie odwiedzanym przez kierowców, od biedy można by tę sytuację jeszcze zrozumieć. Ale jest inaczej. Grażyńskiego między rondem Ofiar Katynia a ulicą Mazańcowicką w Komorowicach, jest przez kierowców często wybierana. Z prostej przyczyny - pozwala uniknąć korków, które tworzą się na równoległej ulicy Komorowickiej. Gdyby Grażyńskiego była w dobrym stanie, stanowiłaby doskonałą drogę z północnych rejonów miasta aż do samego centrum. Ponieważ jednak jej stan jest fatalny, więc kierowcy mają do wyboru albo stać w korkach, albo trząść się na wybojach.
W wieloletnim planie inwestycyjnym gminy Bielsko-Biała jest co prawda uwzględniona gruntowna modernizacja tego odcinka ulicy Grażyńskiego, która przewiduje wydanie na ten cel do 2015 roku ponad 15 milionów złotych. Tyle tylko, że w tym roku plan przewiduje dla tej inwestycji zero złotych, za rok - 450 tysięcy zł, a w roku 2012 znów... zero! Patrząc na te dane wydaje się, że modernizacja Grażyńskiego między rondem Ofiar Katynia a Mazańcowicką to odległa perspektywa i szybko nic tam się na lepsze nie zmieni.
Henryk Juszczyk, pełnomocnik prezydenta Bielska-Białej odpowiedzialny między innymi za kwestie drogowe zapewnia, że miejskie władze o ulicy Grażyńskiego nie zapomniały, a termin rozpoczęcia tam prac modernizacyjnych zależy od efektów rozmów z firmą Fiat Auto Poland, które wkrótce mają nastąpić. Jak wyjaśnia Henryk Juszczyk, ulica Grażyńskiego na tym odcinku w dużej mierze służy Fiatowi, który w jej sąsiedztwie ma sporą bazę, odwiedzaną przez wiele dostawczych samochodów. Więc ratusz uznał, że samochodowa spółka powinna partycypować w kosztach przebudowy ulicy, którą dociera do niej dużo ciężkich samochodów. Gdy dojdzie do porozumienia i Fiat zgodzi się pokryć część kosztów drogowego remontu, bielskie władze obiecują szybkie zabranie się do roboty.
Henryk Juszczyk dodaje, że w planie jest także modernizacja ostatniej części ulicy Grażyńskiego, czyli od skrzyżowania z Mazańcowicką do granicy z Czechowicami-Dziedzicami. Wówczas ulica ta między Bielskiem-Białą a Czechowicami-Dziedzicami mogłaby odciążyć potwornie zatłoczoną autami dwupasmówkę.
Sławomir Horowski (Kronika Beskidzka)
|