 Z końca wakacji nie cieszy się chyba nikt. Dla wszystkich oznacza on rychły kres ciepłych dni i weekendów nad wodą, a dla dzieci - konieczność powrotu na lekcje. Rodzicom dzieci w wieku szkolnym początek września kojarzy się z dużymi wydatkami. Obecnie wysłanie dwójki pociech do szkoły może kosztować blisko tysiąc złotych!
Przed nami ostatni tydzień wakacji. Koniec kilkumiesięcznej laby jest przede wszystkim zmartwieniem uczniów. Ale wizja nowego roku szkolnego nie napawa optymizmem także ich rodziców. Oznacza bowiem słone wydatki.
Coraz droższa zawartość tornistrów
- Mam dwoje dzieci - jedno idzie do drugiej klasy, a drugie do czwartej. Na zakup samych podręczników wydam prawie 600 zł - mówi Asia, załamana mama dwójki szkrabów. Podkreśla, że żadnej z książek, z których kiedyś uczyła się starsza córka, nie może dać młodszej, bo wszystkie się zmieniły. - Nie mogę także odkupić podręczników od starszych roczników, bo na rynek weszły nowe wydania, w których np. są dwie strony więcej albo nowa szata graficzna. Ale nauczyciel upiera się, że ma być najnowsze wydanie i tyle. O zakupie używanych ćwiczeń nie ma mowy, nawet jeśli wypełnionych jest w nich dosłownie kilka stron!
W gospodarce wolnorynkowej także rynek podręczników nie jest limitowany. Co więcej, z roku na rok się rozrasta. Anna Wietrzak z Kuratorium Oświaty w Katowicach przyznaje, że nauczyciele mają dowolność w doborze podręczników, z których będą się uczyli ich uczniowie. Jedynym ograniczeniem jest specjalna lista sporządzona przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, na której znajdują się pozycje dopuszczone do nauczania.
- Możemy jedynie apelować, że jeśli jest kilku nauczycieli jednego przedmiotu w szkole, żeby wybierali te same podręczniki i nie zmieniali ich dla każdego rocznika - wzywa Wietrzak. - Ale np. w zeszłym roku zmieniła się podstawa programowa, więc zakup nowych podręczników był niezbędny.
Nadzieja w antykwariacie
Alternatywą dla mniej zamożnych rodzin są antykwariaty, lecz także one nie do końca rozwiązują problem. Nie zawsze posiadają najnowsze pozycje, które dopiero wchodzą na rynek. - Zdarza się, że przychodzą do nas rodzice pytać o jakieś podręczniki, o których my dopiero od nich słyszymy - mówi ekspedientka pracująca w bielskim antykwariacie i dziwi się, po co wprowadzać tyle nowości, skoro we wszystkich jest niemal to samo, a poziom nowych podręczników jest znacznie niższy niż tych, z których uczono kiedyś.
Najczęściej jednak w antykwariacie udaje się znaleźć to, czego szukamy i to za cenę o połowę niższą niż w księgarni. - Koszt kompletu podręczników do gimnazjum nie powinien przekroczyć 200 zł, a do liceum 250. Ale są to górne granice - informuje sprzedawczyni z antykwariatu. Mówi, że na razie zgłaszają się do nich pojedyncze osoby. Podręcznikowy szał zacznie się tak naprawdę dopiero we wrześniu.
- Bardzo często rodzice kupują podręczniki według listy podanej w wakacje, a 1 września nauczyciel zmienia zdanie i każe kupić inne tytuły. Tymczasem książek nie można już zwrócić. Dlatego ludzie czekają do samego końca.
Państwo dopłaca do podręczników
Rodziny w trudnej sytuacji materialnej mogą skorzystać z pomocy finansowej w ramach programu „Wyprawka szkolna”. - W tym roku mamy już 35 tys. zgłoszeń z całego województwa śląskiego - mówi Anna Wietrzak. - Zgłoszenia będą przyjmowane jeszcze do 15 września. Rodzice, którzy chcieliby otrzymać dofinansowanie powinni zwracać się do dyrektorów „swoich” szkół, a oni przekażą te podania nam.
Aby móc skorzystać z pomocy finansowej państwa , trzeba spełniać określone wymagania. M.in. dochód na członka rodziny nie może przekraczać 351 zł netto. Natomiast uczniowie niepełnosprawni mogą otrzymać dofinansowanie bez względu na zarobki rodziców. Kwota, jaką można otrzymać z MEN waha się - w zależności od wieku dziecka bądź stopnia jego niepełnosprawności - w granicach 170-370 zł.
Rodziny poszkodowane przez powódź mogą też ubiegać się o zasiłek powodziowy w wysokości tysiąca złotych na ucznia. Więcej informacji na ten temat można znaleźć na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Magdalena Dydo |