 Możliwe, że za trzy lata z krajobrazu Bielska-Białej znikną dwa duże kominy stojące obecnie przy ul. Żywieckiej. Ruszyła bowiem budowa nowoczesnego bloku ciepłowniczego. Według zapewnień Południowego Koncernu Energetycznego, ma on wysyłać do atmosfery o 30 proc. dwutlenku węgla mniej i niemal 90 proc. mniej pyłów. To dobra wiadomość, ale nie należy jej przeceniać. Poprawa jakości powietrza nad miastem będzie niewspółmierna w stosunku do potrzeb.
W miejscu, gdzie ma stanąć nowy blok ciepłowniczy, prace idą pełną parą. Według zapewnień prezesa zarządu PKE Jana Krupy, blok powinien zacząć działać w roku 2013. Oprócz większej wydajności (wzrost produkcji ciepła o 6,5 proc. oraz energii elektrycznej o 30 proc.), jego podstawową zaletą ma być słabsze oddziaływanie na środowisko. Zużycie węgla zmaleje o niemal 20 proc., a w konsekwencji - o 88,5 proc. obniży się emisja pyłu, o 26 proc. dwutlenku węgla, o ponad 90 proc. tlenku siarki, a o 70 proc. tlenków azotu.
- Przy budowie nowego bloku zastosowane zostaną najnowocześniejsze technologie w tej branży - zapewnia Krupa. - Elektrownia będzie spełniała wszystkie dyrektywy Unii Europejskiej. Zaopatrzy bielszczan w ciepło przez co najmniej 40 lat.
Prezes poinformował nas także, że w momencie, kiedy nowy kocioł zacznie funkcjonować, stary - bezużyteczny już wówczas - obiekt zostanie wyburzony. Niewykluczone, że z bielskiej panoramy znikną także oba kominy, które nie będą już do niczego potrzebne. Przy okazji prezes zarządu PKE zapewnił, że inwestycja nie będzie oznaczała dla bielszczan drastycznych podwyżek cen ciepła. - Zrobimy wszystko, aby była to cena akceptowalna przez odbiorców - wtóruje Krupie dyrektor bielskiej elektrociepłowni, Zbigniew Adamczyk.
Piec bardziej szkodliwy
Budowa nowego bloku ciepłowniczego jest niewątpliwie dobrą informacją. Nie oznacza ona jednak, że za trzy lata niebo nad Bielskiem-Białą stanie się krystalicznie czyste i zniknie brunatny płaszcz, który wisi nad naszym miastem. Doskonale go widać z okolicznych gór, zwłaszcza zimą.
- Nie przeceniałabym wpływu budowy nowego bloku na czystość powietrza - nie ukrywa sceptycyzmu Teresa Nalewajka z wydziału ochrony środowiska bielskiego magistratu. - Obecnie elektrownia nie ma przeważającego wpływu na jakość powietrza w mieście. Rzecz jasna, inwestycja nie pozostanie zupełnie bez znaczenia.
Głównym źródłem zanieczyszczania powietrza są gospodarstwa domowe. Najwięcej szkodliwych substancji posyłamy do atmosfery podczas palenia węglem w kominkach, o przeróżnych substancjach, które ludzie wrzucają do pieca nie wspominając. Na tle innych części kraju wdychane przez bielszczan powietrze nie jest najgorsze, lecz nie należy też do najczystszych. Nalewajka podkreśla, że to bolączka większych aglomeracji. Obecnie wszystkie wskaźniki - poza PM10, czyli pyłem zawieszonym - są w normie. Gorsza sytuacja panuje w miesiącach zimowych lub kiedy przez dłuższy czas nie pada deszcz.
- Na jakość powietrza wpływa nie tylko emisja zanieczyszczeń, ale też warunki meteorologiczne czy geograficzne - tłumaczy dr Leszek Ośródka, kierownik Zakładu Monitoringu i Modelowania Zanieczyszczeń Powietrza Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Krakowie. - Ukształtowanie terenu, na którym leży Bielsko-Biała ma negatywny wpływ na jakość powietrza nad miastem. Góry stanowią naturalną zaporę dla płynących po niebie zanieczyszczeń, które kumulują się nad Bielskiem-Białą. Z takim zjawiskiem mieliśmy do czynienia minionej zimy, kiedy np. ze szczytu Skrzycznego było widać, jak nasze miasto tonie w ohydnej, brunatnej zawiesinie.
Na wykresach prezentujących stężenia poszczególnych związków chemicznych dokładnie widać parabolę, która na początku i na końcu roku (w miesiącach zimowych) osiąga najwyższe wartości, przekraczając niektóre normy niemal dwukrotnie! - Wiadomo, że w Bielsku-Białej powietrze będzie bardziej zanieczyszczone niż w sąsiednich miejscowościach. Jest to związane z liczbą ludności oraz ilością jeżdżących po bielskich drogach samochodów - tłumaczy Nalewajka. Wpływ na to mają także roboty drogowe, którymi obecnie objęte jest niemal całe miasto. Jest to tzw. emisja wtórna.
Żeby oddychało się lepiej
Ale przecież nie przestaniemy jeździć samochodami, a w zimie palić w piecach. Czy to oznacza, że jesteśmy skazani na sukcesywne pogarszanie się jakości powietrza, którym oddychamy? Władze naszego miasta próbują podejmować działania, żeby do tego nie dopuścić. Ma temu służyć m.in. „Program ochrony powietrza atmosferycznego w zakresie ograniczenia niskiej emisji zanieczyszczeń do atmosfery miasta Bielska-Białej z budynków jednorodzinnych z indywidualnymi kotłami węglowymi”.
- Dzięki temu programowi wymienianych jest kilkaset kotłów rocznie. Do zeszłego roku z Miejskiego Funduszu Ochrony Środowiska dofinansowywaliśmy także zakładanie instalacji solarnych, ale w wyniku nowelizacja prawa zlikwidowane zostały gminne i powiatowe fundusze ochrony środowiska. Wprawdzie nadal otrzymujemy pieniądze na przedsięwzięcia proekologiczne, lecz nie możemy przekazać ich osobom prywatnym. Nalewajka ma nadzieję, że posłowie szybko naprawią swój błąd. Póki co najprawdopodobniej w tym roku żaden bielszczanin nie będzie mógł już skorzystać z tych pieniędzy. Alternatywą dla osób planujących inwestycje proekologiczne jest oferta Banku Ochrony Środowiska (o tym problemie pisaliśmy w artykule Czy Ratusz dołoży do kanalizacji?).
Jak poinformował nas dr Ośródka z ZMiMZP, obecnie prowadzone są rozmowy z bielskim Urzędem Miejskim na temat opracowania systemu ostrzegania smogowego. Pozwoliłoby to dzieciom oraz osobom starszym lub cierpiącym na astmę czy duszności unikać wychodzenia z domów, kiedy w powietrzu unosi się dużo niebezpiecznych substancji.
Na razie pozostaje nam monitorowanie sytuacji za pomocą specjalnej tablicy nad schodami przy ul. 11 Listopada i ograniczanie emisji zanieczyszczeń na własnych podwórkach.
Magdalena Dydo |