 Trwają już prace przy wielkiej inwestycji kanalizacyjnej w Bielsku-Białej. Za kilka miesięcy ruszy budowa pierwszych przyłączy, którymi ścieki z domów popłyną do sieci. Czy bielszczanie mogą liczyć na finansową pomoc ratusza w budowie kanalizacyjnych przyłączy?
Przypomnijmy. Od początku roku nowelizacja prawa zlikwidowała gminne i powiatowe fundusze ochrony środowiska. Samorządy nadal co prawda mają pieniądze na proekologiczne przedsięwzięcia, ale nie mogą ich wydawać na inne niż własne inwestycje. Na prywatne inwestycje proekologicznych pieniędzy wydawać już nie wolno. Tymczasem dopóki istniały gminne i powiatowe fundusze ochrony środowiska, można z nich było dofinansować budowę ekologicznej oczyszczalni ścieków przy domu jednorodzinnym, usuwanie azbestu ze starego dachu czy wymianę pieców grzewczych w prywatnych domach.
O tym, jak ta sytuacja negatywnie odbiła się na proekologicznych planach prywatnych inwestorów już pisaliśmy. Dziś zajmiemy się innym wątkiem tego samego problemu, czyli skutkami likwidacji gminnych i powiatowych funduszy ochrony środowiska. Tym razem rzecz dotyczy ogromnej inwestycji bielskiej spółki wodociągowej Aqua, która chce z unijną pomocą finansową skanalizować peryferyjne dzielnice Bielska-Białej.
Sęk w tym, że Aqua planując to przedsięwzięcie, brała pod uwagę także wsparcie gminy Bielsko-Biała. Ponieważ oprócz głównych nici nowej kanalizacji, konieczne jest także wykonanie przyłączy do każdego z domów, który z kanalizacji ma korzystać, miejski fundusz ochrony środowiska miał dofinansować budowę tych przyłączy. Mówiąc wprost - bielszczanie, których domy byłyby przyłączane do kanalizacji, mieli ponieść tylko część kosztów domowego przyłącza. Teraz funduszu nie ma i na razie o pomocy miasta trzeba zapomnieć.
Tymczasem prace przy wielkiej kanalizacyjnej inwestycji już trwają. I ci, którzy wkrótce mogą być zmuszeni do budowania przyłączy obawiają się, że pozostaną bez finansowego wsparcia ratusza. A gra warta jest świeczki, gdyż cena wykonania metra przyłącza to około 200 zł. Jeśli przyłącze ma na przykład 10 metrów długości, to łatwo obliczyć, że kosztować będzie 2 tys. zł. Gdyby można było liczyć na miejskie dofinansowanie, które według planów wynosić miało około 50 procent kosztów wykonania przyłącza, to w kieszeni bielszczanina mającego wykonać 10-metrowe przyłącze zostałoby tysiąc złotych. Gdyby przyłącze było dłuższe, rzecz jasna wyższa byłaby także kwota dofinansowania.
Na razie jednak o jakimkolwiek dofinansowaniu mowy nie ma. Więc ludzie się niepokoją i trudno im się dziwić. Tadeusz Januchta, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej informuje jednak, że najprawdopodobniej całe zamieszanie skończy się szczęśliwie dla tych bielszczan, którzy będą przyłączać swoje domy do nowej sieci kanalizacyjnej Aquy. W sejmie są już mocno zaawansowane prace nad taką modyfikacją prawa, która ponownie umożliwi wspieranie przez samorządy prywatnych, proekologicznych inwestycji. Zostaną zakończone przypuszczalnie jesienią, by wejść w życie od 2011 roku.
Tymczasem Aqua przewiduje, że budowa przyłączy rozpocznie się na przełomie tego i przyszłego roku. Wszystko wskazuje więc na to, że kiedy prace przy przyłączach będą zakończone (a dopiero wówczas rozlicza się inwestycję i otrzymuje dofinansowanie), prawo będzie już dopuszczać możliwość wspierania przez samorządy finansowo proekologicznych, prywatnych przedsięwzięć. Więc bielszczanie przyłączający swe domy do kanalizacji powinni się na miejskie dofinansowanie załapać. Planuje się, że będzie ono wynosić 100 zł za metr.
Jeśli taka zmiana prawa wejdzie w życie, to od 2011 roku znów możliwe też będzie finansowe wspieranie przez samorządy budowy ekologicznych oczyszczalni ścieków czy usuwania azbestu. (hos)

|