 Pogoda nas zadziwia. Od początku czerwca z powodu przegrzania organizmu zmarły w Japonii 132 osoby, a 30 tys. hospitalizowano. W lipcu przez 22 dni Japończyków męczyły ponad 30-stopniowe upały. Temperatura wody w Bałtyku podniosła się do ponad 22 st. C, w niektórych jeziorach mazurskich zaś ma więcej niż 26 st. Tak samo ciepła jest obecnie woda u wybrzeży Dubrownika, na Majorce i w Miami Beach. Co się dzieje?
Według prognoz długoterminowych IMGW, w ciągu najbliższych dwóch tygodni w Bielsku-Białej nie będzie prawdopodobnie gwałtownych ulew. Niebo ma być na ogół bezchmurne, czasem wystąpią słabe opady deszczu. Synoptycy spodziewają się, że pod koniec sierpnia na chwilę wrócą ponad 30-stopniowe upały. Ale w tym roku pogoda wiele razy zaskakiwała meteorologów. Gwałtowne i nie zapowiedziane przez specjalistów opady zdewastowały gospodarki wielu krajów.
- Tegoroczna zima była najcieplejsza w dziejach Ziemi - podkreśla prezes Klubu Gaja, Jacek Bożek. - Jesteśmy świadkami ogromnego przyspieszenia zmian klimatycznych. Są szybsze o jakieś 15-50 lat niż osobiście się spodziewałem.
Fatalna pogoda
Bożek powołuje się na wieloletnie obserwacje naukowców i ma odwagę mówić to, co z trudem przechodzi przez usta politykom i ekonomistom. Jego zdaniem, gwałtowne zjawiska meteorologiczne nie są tyle objawem ocieplania się klimatu, lecz w ogóle zmian klimatycznych. Ostrzeżenia ekologów traktowano dotąd jak bajdurzenie oszołomów. Tymczasem pora porozmawiać o faktach i ich konsekwencjach dla gospodarki człowieka.
Jak informuje londyński "Times", obecny rok jest wyjątkowy pod względem liczby rekordów temperatur w całej historii prowadzonych obserwacji. Chociaż do końca roku pozostało jeszcze kilka miesięcy, to już 16 państw zanotowało krajowe rekordy temperatur. Oprócz Rosji - gdzie temperatura w lipcu podniosła się do historycznego poziomu 44 st. C - najwyższe wskaźniki upałów zarejestrowano w wielu miejscach na ogromnej przestrzeni od Finlandii do Cypru w Europie czy też od Kolumbii w Ameryce Południowej po Oceanię.
W krajach Zatoki Perskiej, m.in. w Katarze, Arabii Saudyjskiej, Iraku i Kuwejcie temperatura osiągnęła historyczne maksimum i przewyższyła 50 st. C. W Pakistanie sięgnęła 53,5 st., co jest nowym rekordem azjatyckim. Ten ostatni pomiar ustępuje tylko o pół stopnia absolutnemu rekordowi świata, który przed laty odnotowano w amerykańskiej Dolinie Śmierci.
Trudno jednoznacznie wskazać bezpośrednią przyczynę anomalii klimatycznych w Europie. Prezes Klubu Gaja podziela opinię naukowców, którzy twierdzą, że ich źródłem jest wzrost temperatury wody w oceanach. Z biegiem czasu ciepło to przeniosło się w głąb kontynentu. Sytuacje dodatkowo spotęgował wybuch wulkanu na Islandii wiosną br.
Tak czy inaczej zachodzące zmiany w klimacie będą implikowały problemy finansowe państw i ich mieszkańców. Mówiąc wprost - Polacy nieuchronnie zapłacą większe podatki. Wzrost obciążenia fiskalnego będzie tym większy, im gorzej przystosujemy się do nowych warunków klimatycznych. Dlatego ekolodzy chcą zainicjować poważną, publiczną dyskusję o klimacie. Gwałtowne ulewy, jakie od wiosny doświadczają nasz kraj, powodują rosnące straty dla obywateli. W trosce o nasze kieszenie powinniśmy nakłonić władze do tej debaty.
Fatalne prognozy
- Wszystko wskazuje na to, że lata będą coraz cieplejsze, a zimy coraz bardziej deszczowe - wieszczy Jacek Bożek. - Mieliśmy rację, ostrzegając przed nadchodzącymi zmianami klimatycznymi, lecz dla ekologów jest to gorzka satysfakcja.
Na naszą prośbę lider Klubu Gaja odniósł się do opinii tych oponentów, którzy krytykowali wezwania „zielonych” do zaprzestania budowy zapór na rzekach i regulacji ich koryt. Jego zdaniem, tamy powinny powstawać w odpowiednich miejscach, wyznaczanych przez hydrologów i przyrodników. Żaden tego rodzaju obiekt nie może być wielofunkcyjny, tj. służyć jednocześnie do produkcji energii elektrycznej i ochrony przeciwpowodziowej oraz jako zbiornik wody pitnej dla ludności lub rolnictwa.
Dla zilustrowania swoich racji Bożek przywołuje niedawny dramat mieszkańców Bogatyni. - Gdyby elektrownia Turów w porę opróżniła zbiornik, zniszczenia spowodowane przez falę powodziową byłyby mniejsze. Zwlekano z tym do ostatniej chwili, gdyż spiętrzona woda była potrzebna do celów produkcyjnych. W podobny sposób komentuje sytuację sprzed kilku miesięcy na Podbeskidziu. - Gdyby tzw. tereny zalewowe nie były zabudowane, woda miałaby się gdzie rozlać i straty materialne byłyby mniejsze.
Ekolodzy są przeciwnikami regulacji rzek przez człowieka. Woda w sztucznym korycie szybciej przenosi się niżej i z impetem uderza we wszystko to, co leży jej na drodze. Tak więc regulacja cieków wodnych zasilających rzekę Białą spowodowałaby wielkie zagrożenie powodziowe dla Bielska-Białej.
Klub Gaja przypomina o potrzebie retencjonowania wód, które polega m.in. na systematycznym zalesianiu, pielęgnacji drzewostanu i ściółki leśnej oraz budowie małych zbiorników wodnych. Człowiek swoimi nieprzemyślanymi działaniami doprowadza do osuszania stawów i bagien. W konsekwencji wiele beskidzkich studni jest suchych nawet po dużych opadach deszczu.
Robert Kowal |