 Jutro na placu Wojska Polskiego stanie specjalny ambulans, w którym będzie można oddać krew. W szpitalach na terenie Bielska-Białej i okolic zwłaszcza w wakacje brakuje tego życiodajnego płynu. Im więcej honorowych dawców przyjdzie we wtorek przed Klimczok, tym większej liczbie chorych będzie można pomóc.
Akcję pod hasłem „Beskidzka Kropla Krwi" organizuje Stowarzyszenie „Region Beskidy" przy współpracy z PCK. Jej inicjatorem jest miasto Żilina - członek Euroegionu Beskidy i zarazem miasto partnerskie Bielska-Białej. Tegoroczna edycja odbędzie się 17 sierpnia w godz. 9.00- 16.00 na placu Wojska Polskiego. Przyjdzie specjalny autobus, w którym chętne osoby będą mogły oddać krew. Dyrektor Marcin Filip z „Regionu Beskidy” zapewnia, że honorowi dawcy otrzymają prezenty i gadżety. Obok ambulansu będą się odbywały pokazy ratownictwa.
Kierownik Oddziału Terenowego Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Bielsku-Białej, dr Marek Graczyński zachęca wszystkich do podzielenia się darem życia z osobami potrzebującymi naszej pomocy. Podkreśla, że podobne akcje prowadzone są przez jego oddział co miesiąc. - W trzeci wtorek każdego miesiąca nasz autobus przyjeżdża na pl. Wojska Polskiego i w godz. 10.00-15.30 można w nim oddać krew. Oprócz tego, od poniedziałku do piątku w godz. 7.00-12.30 można zgłaszać się do naszego oddziału przy ul. Listopadowej 33.
Bielski oddział terenowy dysponuje ekipami wyjazdowymi, które w każdą niedzielę jeżdżą po różnych miejscowością powiatów bielskiego, żywieckiego i cieszyńskiego, organizując zbiórki krwi przed kościołami. Wczoraj specjalne autobusy były w Kozach i Rychwałdzie, a za tydzień powinny dotrzeć do Szczyrku i być może pod któryś z kościołów w Bielsku-Białej.
Krew leje się strumieniami
Doktor Graczyński nie ukrywa, że okres od czerwca do sierpnia zawsze bywa trudny. Niestety, wakacje sprzyjają dużej liczbie wypadków, potrzeba więc większej ilości krwi. Z drugiej strony, ludzie wyjeżdżają na wakacje i nie stawiają się tak licznie w celu oddania czerwonego, życiodajnego płynu. Bez względu na porę roku, oddział bielski zaopatruje w krew szpitale na terenie Bielska-Białej, Cieszyna i Żywca, a także placówki prywatne na tych terenach.
- Godzinę temu mieliśmy kryzysową sytuację. Po prostu nie umieliśmy podzielić krwi między zamawiające szpitale - ukazuje dramaturgię sytuacji kierownik OT RCKiK. - W końcu z Katowic na sygnale przywieźli kilka jednostek. Ale proszę pamiętać, że mamy osiem standardowych grup krwi, a to oznacza, że nie dotarł do nas nawet jeden pełny zestaw. Tymczasem w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej mieli pacjenta z urazem wielonarządowym i potrzebowali natychmiast krwi.
W naszym województwie mieszka ponad 4 mln osób, które obsługuje 130 szpitali. Zdarza się, że skomplikowane zabieg wykonywane są jednocześnie w kilku placówkach i - jak na złość - potrzeba w nich jednej grupy krwi. - W podobnych sytuacjach ściągamy krew z dowolnego miejsca w Polsce - tłumaczy Graczyński. Najczęściej potrzebna jest grupa A Rh+, gdyż taką ma większość naszego społeczeństwa. Cenna jest także 0 Rh-. W krytycznych sytuacjach, gdy nie ma możliwości zdobycia odpowiedniej grupy, można ją podać każdemu pacjentowi.
- Co miesiąc na terenie działania naszej placówki oddaje krew 1200-1500 osób. Oczywiście, przydałoby się, żeby tych osób było więcej, zwłaszcza w miesiącach wakacyjnych - mówi doktor i z uśmiechem dodaje, że wśród dawców jest więcej pań, bo one mniej boją się igły. Czasem przychodzą kruszynki ważące zaledwie wymagane 50 kg, a ich muskularnym towarzyszom miękną nogi na sam widok strzykawki.
Dlaczego nie chcemy pomagać?
- Nie wiem dlaczego wciąż tak mało ludzi oddaje krew - przyznaje nasz rozmówca. - Nie jest to już raczej lęk przed zarażeniem AIDS czy żółtaczką. Obecnie bardzo często to my wykrywamy te choroby u osób, które chcą zostać dawcami, a dzięki temu dajemy im szanse na leczenie.
Graczyński nie ukrywa, że co jakiś czas trafiają na osobę, która chciała oddać krew, ale okazuje się, że jest chora na żółtaczkę typu B lub C. Dzięki takiej informacji może podjąć leczenie. Gdyby żyła w nieświadomości przez kilka kolejnych lat, życie uratowałby jej tylko przeszczep. Ostatni przypadek wykrycia AIDS u niedoszłego dawcy zdarzył się w bielskim oddziale cztery lata temu.
- Od roku 1968 prawo wyraźnie stanowi, iż dawca krwi oraz strażak OSP podczas akcji powinni mieć usprawiedliwioną nieobecność w pracy, lecz pracodawcy nie respektują tego przepisu. Wbrew przepisom, nie pozwalają swoim podwładnym, aby oddali krew w godzinach pracy.
Kierownik bielskiego oddziału podkreśla, że oddawanie krwi nie jest szkodliwe. Kandydat na dawcę jest każdorazowo badany i w przypadku jakichkolwiek nieprawidłowości czy choćby osłabienia, krew od niej nie zostaje pobrana. - Jedynym skutkiem ubocznym może być osłabienie. Dlatego w dniu, kiedy oddajemy krew nie powinniśmy planować bardzo intensywnego wysiłku fizycznego - podkreśla doktor. Do stacji nie należy przychodzić na czczo. Trzeba zjeść lekką kolację i lekkie, nietłuste śniadanie, bo przyjście z pustym żołądkiem może skończyć się zasłabnięciem. Rano należy wypić dużo wody, minimum pół litra. Natomiast dzień przed oddawaniem krwi nie powinno się pić alkoholu.
- Mimo wielu prób i ogromnych nakładów finansowych, naukowcy nie wynaleźli jeszcze sztucznej krwi. Dlatego tak ważne jest, abyśmy darowali ją sobie nawzajem - namawia dr Graczyński. - Oddając swoją krew, darujemy komuś życie.
Magdalena Dydo |