 Nie brak w Bielsku-Białej miejsc, gdzie można dobrze i niedrogo zjeść. Dotychczas brakowało jednak przewodnika po lokalach gastronomicznych. Nasi dziennikarze składają niezapowiedziane wizyty w wybranych restauracjach. Dziś - karczma Rogata.
Wedle starego, polskiego porzekadła, diabeł siedzi w szczegółach. W starej bielskiej chacie przy ul. Leszczyńskiej zasada owa sprawdza się na co najmniej dwa sposoby. Od lat diabeł w niej mieszka i nie zdziwiłbym się, gdyby drewnianą łychą mieszał w garnkach przyrządzane w tym miejscu smakowite potrawy. Podawane w karczmie jadło dopracowane jest w szczegółach. W nich już bez dwóch zdań siedzi diabeł.
Powrót do przeszłości
Przekraczając wysoki próg karczmy Rogatej, gość przenosi się w inny świat. Chata ma ponad 100 lat! Z sieni na prawo znajduje się sala dla palących. Skręcając w lewo, wchodzimy do pomieszczenia dla osób niepalących. Dominuje w nim duży kominek oraz stylowy bar. Kręte, strome schody prowadzą na piętro, gdzie zazwyczaj przed wścibskim okiem kryją się zakochane pary. Wspinaczka do góry trwa parę dłuższych chwil. Za to podróż powrotna przy odrobinie nieuwagi może być krótka. Ale personel karczmy zapewnia, że dyskretnie asekuruje osoby, które straciły miarę przy stole.
W okresie międzywojennym w chacie przy Leszczyńskiej także była karczma, a później dom służył jako mieszkanie. U schyłku XX wielu ludzie wyprowadzili się, po czym rozpoczęto remont generalny. Na początku kwietnia 2000r. nastąpiło uroczyste otwarcie restauracji Rogatej. Dzięki stylowej aranżacji wnętrz klienci odbywają magiczną podróż w czasie. Drewniane stoły i ławy, koszyki, kaganki wiszące u sufitu oraz półmrok rozświetlany płomieniami z archaicznego kominka tworzą klimat, jakiego próżno szukać w licznych dziś karczmach na Podbeskidziu, które chcą uchodzić za regionalne.
W Rogatej prawie wszystko jest rogate: zupa, kotlet, herbata, jabłko, a nawet lody. Kartę dań rozpoczynają zakąski. Jest grillowany oscypek z brzoskwinią i żurawiną polany (12 zł), oscypek z boczkiem blanszowanym jabłkiem i żurawiną (12 zł), zawijasy śliwkowe w chrupiącym bekonie z sosem czosnkowym (14 zł). W charakterze przekąski do alkoholu klienci zamawiają często wariant z serem w roli głównej. Na zawijasy serowe też trzeba wydać czternaście.
Karczma czynna jest od godz.10. O tak wczesnej porze zaprasza na sute śniadania. Za 11 zł można zmierzyć się z jajecznicą bacy z wiejskim boczkiem, serem i pajdą swojskiego chleba. Bywalcy zamawiają talerz wyrobów swojskich (17 zł) z wędlinami z przydomowej wędzarni.
W towarzystwie grzybów
W zasadzie wszystkie zupy znamy z rodzinnego stołu. Jest żurek staropolski, grzybowa, rosół, barszcz czerwony, cebulowa i czosnkowa. W dziale poświęconym drobiowi znajdujemy kotlet rogaty z indyka panierowany z ziemniaczkami pieczonymi, pomidorem, kalafiorem, ogórkiem kiszonym i papryką (34 zł). Z lżejszych potraw zadziwia bogactwo ryb. W karcie dań mamy karmazyna, pstrąga, łososia, miętusa (w migdałach!), tuńczyka i roladę z halibuta. Niektóre rybki można przyrządzić na grillu, a inne na parze. W zależności od upodobań i diety.
Szczególną satysfakcję przy talerzu odnoszą w Rogatej ci klienci, którzy nie chcą lub nie potrafią liczyć kalorii. Weźmy takie jadło rogate (30 zł): polędwiczka wieprzowa na miodzie skropiona śliwowicą z ziemniaczkami i szparagami zapiekanymi z serem. Grzybiarze wybierać mogą wśród dań głównych z wołowiny. Jest stek Boruty z podgrzybkami w ziołach (66 zł) albo polędwica w towarzystwie podgrzybka, cebuli, kluseczek śląskich i ogórków z garnca. Zestaw nazywa się jadłem bacy i kosztuje 59 zł.
- Znaczną część naszych gości stanowią obcokrajowcy, którzy przyszli degustować potrawy kuchni polskiej i regionalnej - podkreśla kelnerka Magdalena Hadas. - Najczęściej zamawiają roladę śląską z modrą kapustą, stek wołowy i pierogi z mięsem. Pierogi z bryndzą cieszą się umiarkowanym powodzeniem.
Długotrwałe studia nad kartą kończą się zamówieniem. Proszę o góralszczyznę w najczystszym wydaniu: przysmak Maryny (20 zł), kwaśnicę (9 zł) i golonkę z grilla (35 zł). Przekąska o imieniu kojarzącym się z krzepką góralką, to nic innego, jak znany smakołyk naszych południowych sąsiadów - vyprážaný syr z tatarskou omačkou. Ale jego rogaty odpowiednik jest bez wyrazu. Jałowy, bez cienia przypraw. Nie wiem też, której Marynie smakuje coś, co w karczmie nazywają sosem tatarskim. Mnie zabrakło w nim przede wszystkim jogurtu i musztardy.
O Marynie zapomniałem przy kwaśnicy. Wybór pochwaliła kelnerka, wedle której miseczka tej zupy diabelsko zaostrzy mi apetyt. Ba..! Kwaśnica rogata jest niczym wzór metra w Sevres i powinna zostać wpisana na listę naszego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Jej jakość potwierdzili podpisem na ścianie karczmy Pascal Brodnicki i Robert Makłowicz, którzy oficjalnie ogłosili, że bielska kwaśnica jest zupą najwykwintniejszą. W Rogatej podaje się ją z żeberkiem oraz pieczonymi ziemniakami w mundurkach. Uniwersalnego przepisu na elegancką konsumpcję rogatego zestawu jeszcze nie wynaleziono. W oczekiwaniu na patent, kelner podaje gościom łyżkę, widelczyk oraz nóż z widelcem i odwraca wzrok, by nie peszyć klienta.
Lody z pieprzem
Golonka rozpływa się w ustach. Podawana jest w małej, ciężkiej (żeliwnej?) patelni. Filetowane mięsko (można zamówić też z kością) sąsiaduje z kilkoma plastrami grillowanego boczku oraz duszonymi warzywami. Konsument otrzymuje również pojemniczek z musztardą i chrzanem oraz dwie pajdy swojskiego chleba. Przy takim poczęstunku człowiek dziękuje Opatrzności, że mógł pojawić się na tym padole.
Po uczcie w Rogatej mój żołądek będzie miał niewiarygodnie dużo pracy. Kuchnia góralska nie liczy się z kaloriami. - Dla gości, którzy je liczą przygotowujemy lekkie posiłki - zapewnia pani Magdalena. - Na specjalne życzenie obsługa skomponuje obiad, po którym każdy będzie syty, ale nie przejedzony.
Panie dbające o linię mogą skosztować grillowanego oscypka z duszonym szpinakiem (12 zł) oraz sałatki włoskiej (17 zł), na którą składa się grillowany filet kurczaka w brzoskwiniowym sosie winegret z dodatkiem grzanek ziołowych. Uwaga, oscypka ze szpinakiem nie ma w karcie. Trzeba o niego wyraźnie poprosić.
Jeśli po takim posiłku czujemy wolne miejsce w brzuchu, wypada zjeść deser. Może być to jabłko rogate (9 zł) pieczone z konfiturą i miodem lub lody rogate (12 zł) - waniliowe z sosem pamarańczowo-pieprzowym. Pieprz zielony obsługa mieli na miejscu. Popić wypada herbatą rogatą (9 zł) – z watrą, cytryną, pomarańczą i miodem.
W ogrodzie obok karczmy znajduje się podręczna wędzarnia oraz piec do pieczenia chleba pszenno-żytnego (4 zł za 0,5 kg). Każdy klient może zamówić nawet kilkukilogramową porcję wędzonego schabu, szynki, baleronu, boczku, kiełbasy i polędwiczek wieprzowych (3,5-4,5 zł za 10 dkg). Są to smakołyki przyrządzane według tradycyjnych receptur, bez ulepszaczy i konserwantów. W sam raz na stół weselny lub wyżerkę u cioci na imieninach.
Karczma Rogata – Bielsko-Biała, ul. Leszczyńska 40. Czynna od godz.10.
xxx
Robert Kowal |