 Mieszkańcom bloku przy ulicy Skrzydlewskiego 9 w Bielsku-Białej wypada jedynie żyć nadzieją, że w ich budynku nie dojdzie do pożaru. Bo gdyby do niego doszło, to strażacy mieliby ogromny kłopot dojechać na miejsce ratowniczej akcji. Z prostej przyczyny: blok nie posiada drogi pożarowej! To zresztą niejedyna bolączka mieszkańców tego wielorodzinnego budynku, położonego na osiedlu Polskich Skrzydeł.
Blok przy Skrzydlewskiego 9 wyróżnia się od stojących obok niego wielorodzinnych budynków już na pierwszy rzut oka. Jest szary i nieocieplony, podczas gdy sąsiednie bloki mają estetyczną, kolorową elewację. Ale to nie jedyna różnica. Ta najważniejsza polega na tym, że sąsiednimi blokami administruje spółdzielnia mieszkaniowa, a ten należy do wspólnoty mieszkaniowej. Jej udziałowcami jest dziesięciu właścicieli mieszkań z tego budynku oraz Zakład Gospodarki Mieszkaniowej, do którego należy pozostałe dwadzieścia mieszkań.
Ponieważ historia gra tutaj istotną rolę, trzeba cofnąć się w czasie i poznać losy tego budynku. Do użytku oddano go na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, a inwestorem było Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Bielsku-Białej. Mieszkania otrzymali pracownicy tego przedsiębiorstwa. WPWiK administrowało budynkiem do 1991 roku. Potem miejsce WPWiK zajęła miejska spółka Aqua, a budynek na osiedlu Polskich Skrzydeł trafił w ręce Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Bielsku-Białej.
Z czasem ZGM sprzedał lokatorom dziesięć z trzydziestu mieszkań w tym bloku. Wykup mieszkań sprawił, że blok stał się wspólnotą mieszkaniową. Początkowo zarządzał nią ZGM, ale kiedy stało się to prawnie niemożliwe, zadanie powierzono prywatnej bielskiej firmie zajmującej się zarządzaniem nieruchomościami. I tak jest do dziś.
Problem polega na tym, że od samego początku blok przy Skrzydlewskiego 9 nie ma parkingu, drogi dojazdowej i drogi pożarowej. Ani WPWiK, ani ZGM nie zadbał o to, aby należący do nich budynek miał do dyspozycji to, co wielorodzinnemu blokowi jest po prostu niezbędne. - Od wielu lat każdego roku podczas zebrania sprawozdawczego Rady Osiedla Polskich Skrzydeł ten problem był przez mieszkańców podnoszony. Obecni na tych zebraniach przedstawiciele władz Bielska-Białej przyjmowali to do wiadomości i na tym koniec, bo ani na jotę nic się w tej sprawie nie zmieniło - mówi Leonard Boda, przewodniczący Rady Osiedla Polskich Skrzydeł.
Trudno się więc dziwić, że mieszkańcy Skrzydlewskiego 9 całymi latami korzystali z parkingów pod innymi budynkami na osiedlu Polskich Skrzydeł. Najczęściej z parkingu pod sąsiednim blokiem przy Skrzydlewskiego 5. To z kolei prowadziło do awantur, kłótni, a nawet przebijania samochodowych opon. Skończyło się na tym, że parking przy Skrzydlewskiego 5 został zamknięty dla obcych aut. Z kolei brak drogi dojazdowej mieszkańcy wspólnoty rekompensowali sobie podjeżdżaniem pod blok na dziko, po trawie. Ale przy tej okazji naruszali teren spółdzielni mieszkaniowej, więc spółdzielcy na granicy swojej własności zamontowali metalowe słupki. I teraz umarł w butach - nawet z meblami nie ma jak podjechać! Gorzej, że problemy z dojazdem będzie mieć też w razie potrzeby straż pożarna czy karetka pogotowia.
Tego, że żartów w tej historii nie ma, dowodzi decyzja bielskich strażaków, którzy nałożyli na wspólnotę obowiązek wykonania drogi pożarowej do końca tego roku. Oczywiście trudno mieć żal do spółdzielców, że chronią swoją własność przed intruzami, jakimi są dla nich mieszkańcy Skrzydlewskiego 9. Z kolei oni naruszali własność spółdzielni nie z kaprysu, ale z konieczności. Teraz mają kłopot. A właściwie dwa.
Sprawa pierwsza to budowa parkingu. Jak informuje Maciej Witkowski, zarządca wspólnoty mieszkaniowej Skrzydlewskiego 9, wspólnota na taką inwestycję terenu ma tylko tyle, że mogłoby tam powstać najwyżej 15 miejsc postojowych. Jest oczywiste, że przy trzech dziesiątkach mieszkań taka inwestycja nie ma sensu, bo jak ustalić, kto będzie szczęśliwcem z własnym miejscem postojowym, a kto obejdzie się smakiem.
Jest jednak wyjście z tej patowej sytuacji, bo obok terenu, gdzie mógłby powstać parking, jest wolny grunt. Tyle że przypisany do spółdzielczego bloku. I kiedy wspólnota zwróciła się do zarządu spółdzielni o dzierżawę, dostała odmowę, bo mieszkańcy spółdzielczego bloku nie chcieli oddać swego gruntu. Ponieważ dla mieszkańców Skrzydlewskiego 9 budowa w tym miejscu parkingu to praktycznie jedyne wyjście, wspólnota zamierza jeszcze raz zwrócić się o dzierżawę tego terenu. Tym razem nie do zarządu spółdzielni, a do jej Rady Nadzorczej.
Drugi kłopot, to droga pożarowa, którą decyzją strażaków, wykonać trzeba do końca roku. Jak informuje Maciej Witkowski, wspólnota dysponuje terenem, po którym taką drogę można poprowadzić. Ale problemem jest koszt tej inwestycji, wynoszący około stu tysięcy złotych. Wspólnota liczy w tej sprawie na gminę Bielsko-Biała. Z prostego powodu: kiedy przed laty przejmowano budynek na rzecz ZGM-u od WPWiK, nie zwrócono uwagi na fakt, iż odbierany budynek nie ma drogi pożarowej, choć mieć ją powinien. Dziś wybudowanie tej drogi przez ratusz byłoby - zdaniem wspólnoty - naprawieniem błędu popełnionego blisko dwie dekady temu. Dodajmy od razu, że nawet gdyby wspólnota sama wzięła się za budowę tej drogi, to i tak miejski ZGM będzie musiał pokryć trzy czwarte jej kosztów, bo tyle ma udziałów w tej wspólnocie.
Henryk Juszczyk, pełnomocnik prezydenta Bielska-Białej odpowiedzialny za sprawy drogowe wyjaśnia, że na dziś gmina nie ma tytułu prawnego do zainwestowania w tę drogę nawet złotówki. Ale przyznaje, że to się może zmienić. Pod warunkiem, że będzie wniosek o przekazanie tej „odnogi” ulicy Skrzydlewskiego w administrację Miejskiego Zarządu Dróg, a Rada Miejska Bielska-Białej taki wniosek zaakceptuje. Wówczas gmina może przeznaczyć pieniądze na budowę i utrzymanie tej drogi. Do takiego rozwiązania będzie chciał namówić bielskie władze miejski radny Bogdan Dubiel, który Radzie Osiedla Polskich Skrzydeł obiecał zająć się tą sprawą.
Tekst i foto: Sławomir Horowski
.jpg)
|