 Drugiej tak dobrze wyposażonej sali do terapii dzieci mających problemy z prawidłowym rozwojem nie ma nie tylko w Bielsku-Białej, ale i w całej południowej części województwa śląskiego. Mimo to w tej supersali nikt dzieci nie leczy! Czy można tę dziwną sytuację zmienić?
W Kolegium Nauczycielskim w Bielsku-Białej przy ulicy Legionów znajduje się niemal nowa (bo mająca niecałe trzy lata) pracownia stymulacji i rozwoju dziecka niepełnosprawnego. Za tą poważnie brzmiącą nazwą kryje się sala (przypominająca mniejszą od pełnowymiarowej szkolną salę gimnastyczną) wyposażona w sprzęt, który pozwala wychwycić u małego dziecka różne wady rozwojowe. Na przykład można tam bardzo szybko zdiagnozować dysleksję. Sprzęt zgromadzony w sali pozwala nie tylko na diagnozowanie różnych wad rozwojowych, ale także na terapię.
Choć pracownia Kolegium Nauczycielskiego jest najlepiej wyposażoną tego typu pracownią nie tylko w Bielsku-Białej, ale i w znacznej części województwa śląskiego, małych dzieci nikt tam ani nie diagnozuje, ani nie leczy. Zagadkę wyjaśnia Jarosław Zięba, zastępca dyrektora do spraw administracyjnych Kolegium Nauczycielskiego. Otóż pracownia powstała w ramach większego projektu finansowanego z funduszy unijnych i służy do celów dydaktycznych. To znaczy studenci kolegium uczą się tam, jak dbać o odpowiedni rozwój dziecka. Terapia nie jest tam prowadzona z prostego powodu - Kolegium Nauczycielskie nie może prowadzić takiej działalności. Nie jest to także zadanie Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach, który jest organem prowadzącym tę bielską uczelnię. Siłą rzeczy bielskie kolegium nie może więc swojej pracowni zagospodarować tak, aby służyła też małym bielszczanom, bo prawnie nie ma takiej możliwości.
Pomysł wyjścia z tej dziwnej sytuacji ma bielski radny Klaudiusz Komor. Zaproponował on władzom miasta, aby znalazły w budżecie pieniądze na zatrudnienie specjalisty, który mógłby w tej pracowni prowadzić zajęcia terapeutyczne. Zdaniem bielskiego radnego jeden etat dla takiej osoby to koszt rzędu 40-50 tysięcy złotych rocznie. Według Klaudiusza Komora warto takie pieniądze znaleźć, aby wykorzystać świetnie wyposażoną pracownię.
Prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult uważa pomysł za warty rozważenia, ale zaznacza, że jest jeden podstawowy problem: skąd na tego typu inicjatywy brać fundusze? Pewne jest natomiast to, iż jeśli miasto uzna, że warto się w ten pomysł zaangażować, to może liczyć na pełną współpracę ze strony Kolegium Nauczycielskiego. Uczelnia - jak informuje Jarosław Zięba - chętnie użyczy bowiem miastu swojej świetnie wyposażonej pracowni, gdyż wtedy mogłaby wachlarz swych zajęć poszerzyć o tak zwane praktyki obserwacyjne, czyli możliwość przyglądania się przez studentów pracy terapeuty z dziećmi. (hos)
.jpg)
|