Piłkarze Podbeskidzia rozgromili na wyjeździe GKS Katowice. Bielszczanie strzelili katowiczanom aż sześć goli! Wynik mógłby być nawet wyższy, gdyby Maciej Rogalski wykorzystał rzut karny.
Od pierwszych minut tej potyczki do zdecydowanych ataków ruszyli podopieczni Roberta Kasperczyka. Impet, z jakim natarli na przeciwnika przyniósł efekt już w 4. minucie. Rzut wolny z niemal czterdziestu metrów wykonywał Bartłomiej Konieczny. Stoper Podbeskidzia potężnie huknął i nie dał szans Jackowi Gorczycy.
Bielszczanie nie zamierzali spocząć na laurach, stwarzając sobie kolejne dogodne sytuacje. Wynik powinni podwyższyć Robert Demjan i Piotr Koman, lecz obu piłkarzom zabrakło boiskowego szczęścia. W 16. minucie niespodziewanie wyrównali katowiczanie. Zza pola karnego kropnął Gabriel Nowak, który strzelił podobnej urody gola, co Konieczny.
Ledwie osiem minut później przyjezdni znów wyszli na prowadzenie. W polu karnym Maciej Rogalski mijał defensorów GKS niczym tyczki i zwieńczył swój efektowny drybling trafieniem do siatki Andrzeja Wiśniewskiego. Po tej bramce, goście oddali inicjatywę przeciwnikowi. Skupili się na rozbijaniu ich ataków, by w końcówce pierwszej części gry znów podkręcić tempo. Rzut wolny egzekwował Rogalski. Piłkę przejął Koman, który dograł do Sebastiana Ziajki, a ten z szesnastu metrów soczystym strzałem podwyższył prowadzenie „Górali”.
Pięć minut po wznowieniu spotkania, chłopcy Kasperczyka znów mogli cieszyć się ze zdobyczy bramkowej. Tym razem z dobrej strony pokazał się Demjan, który strzałem z ostrego kąta ulokował futbolówkę w siatce katowiczan. Z biegiem czasu piłkarzom GKS zaczęły puszczać nerwy. W 66. minucie czerwony kartonik ujrzał Jacek Kowalczyk. Trzy minuty później Koman przedłużył głową strzał Ziajki, czym nie dał szans Wiśniewskiemu. Po krótkiej chwili powinno być 6:1, ale Rogalski zmarnował rzut karny.
Chwile później kibice przy Bukowej tłumnie opuścili trybuny, co było najlepszym komentarzem dla kiepskiej gry zespołu Dariusza Fornalaka. Dzieła zniszczenia dopełnili sami gospodarze, gdy Nowak wpakował piłkę do swojej bramki. Dzięki katowickiemu zwycięstwu Podbeskidzie jest nadal liderem I ligi. Teraz kibice w Bielsku-Białej niecierpliwie oczekują na przyjazd ŁKS Łódź.
GKS Katowice 1-6 Podbeskidzie Bielsko-Biała
Gabriel Nowak 16 - Bartłomiej Konieczny 4, Maciej Rogalski 24, Sebastian Ziajka 45, Róbert Demjan 50, Piotr Koman 68, Gabriel Nowak 80 (s)
GKS: 26. Jacek Gorczyca (21, 1. Andrzej Wiśniewski) - 8. Mateusz Sroka, 6. Jacek Kowalczyk, 3. Adrian Napierała, 31. Mateusz Niechciał - 7. Grzegorz Goncerz, 4. Piotr Plewnia, 19. Gabriel Nowak, 16. Tomasz Hołota, 20. Piotr Piechniak (46, 17. Rafał Sadowski) - 23. Krzysztof Kaliciak (71, 22. Arkadiusz Kowalczyk).
Podbeskidzie: 1. Richard Zajac - 18. Sławomir Cienciała, 6. Jacek Broniewicz, 26. Bartłomiej Konieczny, 17. Michał Osiński - 20. Maciej Rogalski, 21. Piotr Koman, 28. Dariusz Łatka (74, 14. Damian Chmiel), 11. Sebastian Ziajka (69, 22. Mateusz Żyła) - 16. Adam Cieśliński (62, 13. Sylwester Patejuk), 23. Róbert Demjan.
żółte kartki: J. Kowalczyk, Napierała, Wiśniewski - Żyła.
czerwona kartka: Jacek Kowalczyk (66. minuta, GKS, za drugą żółtą).
sędziował: Jacek Zygmunt (Jarosław).
widzów: 2500.
pH |