Budowanie przez zwlekanie
Słowo „procedury” należy do tych, które wyzwalają w bielskich urzędnikach sporą dawkę negatywnych emocji. Wyraz ma dla nich ewidentnie pejoratywny wydźwięk. No, ale nie ma się co dziwić. Procedury powinny nam życie ułatwiać i usprawniać załatwianie różnych spraw. Tymczasem u nas działają dokładnie na odwrót. Jest wszakże jedna ich zaleta. Zawsze całe zło można zrzucić właśnie na procedury. W tym przypadku ponoszą winę za opóźnienia i kolejne zawalanie terminów realizacji jednej z najważniejszych inwestycji w mieście.
Ofiarą wyżej opisanego zjawiska jest hala wielofunkcyjna: sportowo – widowiskowo - wystawiennicza, która ma być budowana w rejonie ul. Karbowej.
Na razie jednak nie doczekała się nawet projektu budowlanego. Pierwszy termin jego wykonania minął w kwietniu br. Kolejny był w lipcu, a kolejny został już ustalony...bez konkretnej daty. Skąd pojawiła się konieczność sporządzania kolejnych aneksów do umowy i nowych terminów? Ano stąd, że Urząd Miasta w Bielsku-Białej nie może sam sobie wydać decyzji o lokalizacji inwestycji celu publicznego, bez której „ani rusz”. Taką decyzję musi bowiem wydać organ zastępczy.
Brak odpowiedzialnych za opóźnienia
Nasuwają się więc pytania: kto jest winny? W którym miejscu sprawa utknęła? Odpowiedź na nie, którą uzyskaliśmy w urzędzie wcale nas nie zaskoczyła. Winne są – rzecz jasna – procedury! Usłyszeliśmy również, iż sytuacja jest całkiem normalna. Bo, że przy tak dużej i kosztownej inwestycji wszystko musi trwać długo. W końcu nie jest to domek jednorodzinny i czas oraz fundusze niezbędne do realizacji budowy są nieporównywalnie większe. Dlatego należy zachować wszelkie środki ostrożności i nie podejmować żadnych pochopnych decyzji.
Powyższa urzędnicza argumentacja jest oczywiście zrozumiała i logiczna. Ale skąd w takim razie wziął się pierwszy termin wykonania projektu? Dlaczego został wyznaczony pół roku za wcześnie? Niestety, podobnych pytań jest wiele. A im więcej pytań – tym mniej jasnych odpowiedzi.
Kolejny przetarg, kolejne problemy
W kwietniu br. zawarto pierwszy aneks do umowy na wykonanie projektu hali, dwa miesiące później zaś – drugi. Aneks nr 2 przesuwał termin uzyskania uzgodnień do projektu budowlanego na trzy tygodnie od daty otrzymania decyzji o lokalizacji inwestycji.
Ta decyzja już jest, więc do końca września projekty powinny trafić do UM.
Dowiedzieliśmy się, że podobno współpraca z firmą, która wygrała przetarg układa się bardzo dobrze i umówione projekty były gotowe już wcześniej. Dlatego najbliższe dwa tygodnie inwestor będzie mógł wykorzystać na końcowe ustalenia, którymi nie mógł się zająć przed wydaniem decyzji o lokalizacji. Są to np. rozmowy z MZD.
Wydawać by się więc mogło, że wszystko jest już jasne i pozostaje - począwszy od pierwszego października – kopać ziemię pod fundamenty, ale… Ale kto te fundamenty ma stawiać? Aby rozpocząć budowę, trzeba będzie bowiem przeprowadzić kolejny przetarg. Ponieważ podczas pierwszego nie udało się znaleźć firmy, która zajęłaby się całym zadaniem kompleksowo, tzn. zaprojektowaniem i wybudowaniem obiektu, do akcji będzie musiał wkroczyć nowy inwestor.
Rzecz jasna, uczyni to dopiero wówczas, kiedy pierwszy inwestor wywiąże się ze swojego zadania. Nowy jednak dopiero musi zostać wybrany. A z przetargami - jak to z przetargami – bywa różnie. W każdym bądź razie na pewno nie jest to procedura ekspresowa. Przynajmniej nie tak szybka, jak przydzielanie premii w urzędzie.
Czy ratusz stać na opóźnienia?
Powszechnie wiadomo, że każdy przeciągający się termin podnosi ogólne koszta inwestycji. Zapytaliśmy więc w Ratuszu o to, jak na opóźnienia zareaguje budżet przeznaczony na wybudowanie hali. Z Urzędu Miasta otrzymaliśmy zapewnienie, że koszty inwestycji nie wzrosną, gdyż w ostatnim czasie ceny materiałów budowlanych... spadają, a żadnych innych strat z powodu przesuniętego terminu nie ma i nie będzie.
Wierzymy i cieszymy się, że obawy dotyczące wystąpienia jakichkolwiek nieprawidłowości okazały się próżne i że wszystko idzie - może nie zgodnie z planem, ale – zgodnie z procedurami. A pół roku w tą, czy w tamtą stronę przecież różnicy nie robi.
Magdalena Dydo
|
| |
| |
Strone odwiedzono: 1369 razy.
Data publikacji: 2008-09-11 00:00 |
Powrót:  |
|
| |
| |
...Ilość: 0 Strona:
Redakcja portalu zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu artykułu. Informujemy, że oprogramowanie rejestruje dane osoby komentującej (IP, czas), które na wniosek prokuratury, sądu lub policji mogą zostać przekazane celem ścigania sprawców czynów sprzecznych z prawem.
|